Czy warto jeść parówki?

Przyjrzyjmy się parówce. Niewiele jest osób, które powiedzą, że ich nie lubią. Są wygodne, szybkie w przygotowaniu, dostępne wszędzie. Parówka to jeden z najczęściej kupowanych wyrobów przemysłu mięsnego. Od wielu lat nie traci na popularności. Szczególnie przepadają za nią dzieci. Ale czy parówka to mięso? Czy raczej znajdziemy w niej tekturę i kurze łapki?

Co znajduje się w parówkach?

Parówka to według definicji kiełbasa homogenizowana, powstała z bardzo rozdrobnionych surowców z dodatkiem przypraw i poddana obróbce cieplnej. Według Polskiej Normy musi ona zawierać minimum 9% białka i nie więcej niż 40% tłuszczu, 69% wody i 3% soli. Uważa się, że parówki wytwarzane są z mięs niższej klasy, jednak nie do końca jest to prawda. Aby wyrób ten zachowywał odpowiednie dla niego właściwości, czyli był zwarty i sprężysty, musi zawierać mięsa ścięgniste, takie jak np. golonka wieprzowa lub pręga wołowa. Taki rodzaj mięsa zapewnia obecność „kleju”, nadającego parówce odpowiednią konsystencję. Parówki wytworzone jedynie z mięs chudych byłyby zbyt suche i wiórowate. Najlepiej, gdy składają się one w 50% z mięs chudych i w 50% z mięs tłustych. Aby parówki były smaczne, niezbędny jest również dodatek tłuszczu. Najczęściej jako dodatek tłuszczowy wykorzystuje się skórki wieprzowe lub drobiowe. Wszystko jest w porządku, jeśli zawartość skórek nie przekracza 5%. Wtedy smak i konsystencja parówek są najlepsze. W wyrobach niższej klasy zawartość tłuszczu jest dużo wyższa.

Normy wobec parówek nie są zbyt restrykcyjne i dopuszczają do obrotu produkty, które z mięsem nie mają wiele wspólnego. Często ich głównym składnikiem jest MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie, a właściwie kurze korpusy z pozostałościami mięsa i tłuszczem, które przepuszczane są przez prasę, tworząc zhomogenizowaną masę złożoną z drobin tłuszczu i chrząstek.

Brzmi mało apetycznie. W składzie parówek znajdziemy wiele substancji wypełniających, jak skrobia, kasza manna, błonnik bambusowy, czy groch. Wszystko po to, żeby było taniej. Producenci do parówkowej masy chętnie dolewają wody i dosypują polifosforanów, które wiążą wodę i zapobiegają jej wyciekaniu z gotowego produktu. Czy to wszystko budzi w tobie odrazę?

Powinno. Z pewnością w parówkach nie znajdziemy tektury, która według obiegowej opinii wypełnia śniadaniowe przysmaki. Trudno się dziwić, bo czasem parówka przypomina w smaku wszystko, tylko nie mięso. Jednak kilogram papieru jest droższy niż kilogram parówek, więc chociażby z tego powodu nie znajdziemy go w ich składzie.

Czy można kupić dobre parówki?

W sklepach możemy kupić parówki drobiowe (min. 50% mięsa drobiowego w składzie), wieprzowe (min. 50% mięsa wieprzowego), mieszane wieprzowo-drobiowe oraz cielęce. Na te ostatnie należy uważać, ponieważ wyroby cielęce w rzeczywistości nie powstają z cielęciny, a zawierają jedynie kilkuprocentowy dodatek tego drogiego mięsa. Niestety nieświadomi konsumenci płacą słono za zwykłe parówki, licząc, że zjedzą wysokiej klasy mięso. Oczywiście na półkach sklepowych znajdziemy wiele parówek, które w ogóle nie są z mięsa, a z MOMu. I wcale nie trzeba długo szukać. Dlatego czytajmy etykiety!

Parówki tak naprawdę to nie zło wcielone i można kupić wyroby bardzo dobre jakościowo. Na rynku obecnie występują parówki zarówno o zawartości 0% mięsa w składzie, jak i takie, które mają go 97%. Potrzeba tylko poświęcić chwilę na sprawdzenie składu i wybrać lepszy produkt. Wielokrotnie wyroby o bardzo dobrym składzie, ale nieznanej marki są zbliżone cenowo do popularnych parówek, których zawartość pozostawia wiele do życzenia. Pamiętaj jednak, że dobre parówki nie mogą kosztować mniej niż 10 zł za kilogram. Przede wszystkim kieruj się składem. Im krótszy, tym lepiej. Obecność gumy guar, gumy ksantanowej, karagenu czy fosforanów świadczą o zafałszowaniu składu i dodatku wypełniacza zamiast mięsa. Wybieraj parówki, które zawierają minimum 80% mięsa. Masz wtedy pewność, że to, co zjadasz, jest po prostu dobre.

Uważaj na produkty typu „jedynki”. Ich cena za kilogram wiele osób wprawia wręcz w osłupienie. Bądź ostrożny również w wypadku parówek dedykowanych dla dzieci. Bardzo często za kolorowym opakowaniem i nazwą kojarzącą się z maluchami kryje się produkt bardzo niskiej jakości, którego nie powinien jeść dorosły, a już na pewno nie rozwijające się dziecko.

Kupując parówki, musisz być po prostu świadomy, jak wiele może różnić dwa pozornie takie same produkty leżące obok siebie. Nie ufaj reklamie, nie daj się złapać na marketingowe chwyty i czytaj etykiety. Wtedy na pewno kupisz dobre parówki, które będą smakowały całej rodzinie.

Aleksandra Żyłowska

Aleksandra Żyłowska

Absolwentka studiów z obszaru żywności, żywienia i dietetyki. Zwolenniczka prostej, zdrowej kuchni i świadomych wyborów w codziennym odżywianiu.
Aleksandra Żyłowska

Dodaj komentarz