Lubisz maliny i jeżyny? Co powiesz na włączenie do diety także liści?

W środku lata mamy szeroką dostępność owoców i zajadamy się świeżymi malinami i jeżynami. Maliny zawierają wiele cennych witamin m.in. C, E, B1, B2, B6 jak i składników mineralnych: wapnia, magnezu, żelaza i potasu. Owoce jeżyn również są bogatym źródłem witaminy C oraz witamin z grupy B, a także witamin A i K. Jedzenie porcji tych owoców z pewnością przyczyni się do utrzymania naszego zdrowia w dobrej kondycji.

Co jednak z liśćmi? Zwykle nie przychodzi nam do głowy, że można je świetnie wykorzystać i że w ogóle warto. Jak się okazuje mają w sobie moc…

W fitoterapii napary z liści malin i jeżyn stosuje się  m.in. w chorobach układu pokarmowego, związanych ze stanem zapalnym śluzówki, infekcjami bakteryjnymi i grzybowymi. Znajdują zastosowanie w leczeniu biegunek, także tych sezonowych u dzieci. Za właściwości liści malin i jeżyn odpowiadają w głównej mierze fenolokwasy i flawonoidy, których jest tu sporo, jednak nie ilość całkowita ma tu znaczenie, a konkretne typy związków. Badania nad właściwościami poszczególnych związków ciągle trwają.

Niedawne doniesienia bułgarskich naukowców z Instytutu Chemii Organicznej w Płodwiwie dowodzą, że ekstrakty z liści malin i jeżyn mają mocne właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Badacze sprawdzili działanie ekstraktów z liści malin, jeżyn, aronii, wiązówki, przywrotnika i głogu na 11 szczepów mikroorganizmów chorobotwórczych. Okazało się, że najszersze spektrum działania mają właśnie malina i jeżyna. Hamują wzrost Escherichia Coli – powodującej nieprzyjemne objawy ze strony układu pokarmowego. Potwierdza to tym samym wieloletnie stosowanie tych roślin przez zielarzy w leczeniu biegunek. Działają też hamująco na Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty) – powodujący ropne zapalenia skóry, a zatem pomocny okaże się napar z liści stosowany bezpośrednio na skórę, do nacierania chorych miejsc, co także polecam pacjentom, gdyż efekty stosowania są widoczne gołym okiem. Hamują też wzrost: Listeria monocytogenes, Proteus vulgaris, Pseudomonas aeruginosa, Klebsiella pneumoniae, a nawet Candida albicans – powodujący coraz częstszą ówcześnie kandydozę, odbijającą się negatywnie nie tylko na układzie pokarmowym ale i całym organizmie. Na uwagę zasługują na pewno także inne rośliny wzięte pod uwagę w badaniu: przywrotnik oraz wiązówka, które skutecznie blokują rozwój Candida albicans,  Proteus vulgaris, Staphylococcus aureus i Klebsiella pneumoniae. Jednak to właśnie maliny i jeżyny zahamowały rozwój największej ilości szczepów mikroorganizmów.

Z pewnością ucieszą się także osoby z nietolerancją glukozy i podwyższonym poziomem cukru we krwi – liście malin i jeżyn potrafią ten cukier obniżyć, podobnie zresztą jak uczyni to liść czarnej porzeczki. Ta jednak właściwość naszych roślinek nie jest bardzo spektakularna i nie możemy oczekiwać tu cudów, są inne zioła, które na poziom cukru zadziałają lepiej. Na pewno jednak jest to dodatkowy argument za tym, by nie marnować dobrodziejstw z ogródka i wykorzystać także liście.

Jeśli tylko mamy krzew maliny lub jeżyny albo wybieramy się do lasu, gdzie taki krzew znajdziemy,  warto zerwać część liści i ususzyć je w temperaturze 40-50°C,by mieć je pod ręką gdy dopadnie nas infekcja. Liście możemy zbierać do jesieni, ale też na wiosnę, jeszcze przed owocowaniem. Pamiętajmy, że wysuszone liście należy przechowywać w szczelnym pojemniku, bez dostępu wilgoci. Napar z liści malin i jeżyn można bez obaw pić, nawet kilka razy dziennie, zamiast herbaty.

Zarówno liście jeżyny, maliny jak i wiele innych roślin mają właściwości lecznicze. Często rośliny te rosną tuż obok nas i codziennie mamy z nimi styczność, nie wiedząc, co w sobie kryją. Od lat zielarze wykorzystywali rośliny do leczenia różnych schorzeń, tych drobniejszych i tych poważnych. W dobie rozwoju nauk biologicznych, naukowcy z całego świata rozpoczęli badania nad poznaniem składu chemicznego  ekstraktów roślinnych, by zdefiniować, które substancje odpowiadają za leczniczy efekt. Na podstawie wyników ich prac rozpoczęto kolejne, tym razem zmierzające do ekstrakcji z roślin tychże substancji oraz prób pozyskania takich samych związków na drodze sztucznej syntezy, by potem, móc zamknąć je w tabletkach. Mając na uwadze, że wiele współczesnych leków ma swoje źródło w świecie roślin, warto czasem rozejrzeć się dookoła i sięgnąć po lek, nie z apteki, a z pobliskiej łąki.

Izabela Ostrzyżek

Fitoterapeuta, psychodietetyk, biotechnolog. Prowadzę poradnię Zielarz-dietetyk.pl

Latest posts by Izabela Ostrzyżek (see all)

Dodaj komentarz