Recenzja: Pierwotne ciało, pierwotny umysł – Gedgaudas (2014)

Tytuł: Pierwotne ciało, pierwotny umysł
Autor: Nora Gedgaudas
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Biały Wiatr
Ilość stron: 392

pierwotne ciało pierwotny umysł

Książka Pierwotne Ciało Pierwotny Umysł w pierwszej części ukazuje wpływ pożywienia na ludność epoki paleolitycznej. Autorka zaznacza, że spożycie przeważającej ilości tłuszczów nasyconych, co za tym idzie także znacznie przekraczającego dzienną normę cholesterolu, nie wpływa na wzrost ryzyka choroby niedokrwiennej serca czy miażdżycy. Uważa, że winowajcą podwyższonego profilu lipidowego są węglowodany.

W kolejnych rozdziałach poruszany jest problem występowania glutenu w żywności i jego negatywnego skutku na organizm człowieka. Nora Gedgaudas twierdzi, że z diety współczesnego człowieka powinno się wyeliminować produkty zawierające gluten, czyli jęczmień, żyto, pszenicę. Ponadto zwraca szczególną uwagę na zawartość glutenu w kosmetykach i produktach nie podejrzewanych o zawartość glutenu np. soja, ziemniaki, kukurydza, gdyż metody ich przetwarzania i przechowywania mogą sugerować, że te produkty nie są wolne od glutenu.

Kolejny rozdział poświęca soi, jako źródłu białka roślinnego najbardziej zbliżonego składem aminokwasowym do białka zwierzęcego.  Autorka zwraca uwagę, że nadmierne spożywanie soi prowadzi do problemów ze wzrostem u dzieci ze względu na duże ilości kwasu fitynowego w niej zawartego, który powoduje zmniejszoną biodostępność składników mineralnych z pożywienia.

Zaznacza też, że fitoestrogeny  negatywnie wpływają na gospodarkę hormonalną związaną z potencjalnym ryzykiem bezpłodności, wystąpienie raka piersi czy wystąpieniem niedoczynności tarczycy. Opisuje jak istotnym elementem wykorzystania pożywienia pochodzącego z naszej diety jest odpowiednie trawienie. „(..) u około 90 % Amerykanów produkcja kwasu solnego jest zbyt mała”- pisze Nora Gedgaudas, co skutkuje m.in.  nieprawidłową przyswajalność białek , niewłaściwą absorpcję witaminy B12 czy fermentację i gnicie w jelitach. W pierwszej części autorka generalnie skupia się na tym jak pożywienie wpływa na nasze ciało, poruszając jeszcze tematy rodzajów tłuszczów w diecie, istoty leptyny w gospodarce hormonalnej i wysuwając hipotezę czy błonnik pokarmowy rzeczywiście jest niezbędny w codziennym żywieniu człowieka.

Druga część lektury poświęcona jest temu, jak pożywienie wpływa na sferę duchową i emocjonalną. Autorka zaznacza, że w II połowie XX wieku roczna sprzedaż środków antydepresyjnych w Stanach Zjednoczonych wynosiła około 240 milionów dolarów, a teraz szacuje się ją na ponad 12 miliardów dolarów rocznie. Podejmuje temat tłuszczu jako niezbędnego składnika potrzebnego do prawidłowego funkcjonowania mózgu (nie glukoza, ponieważ w tłuszczu zawarte są ketony). Ponadto Nora Gedgaudas opisuje jak cukier i jego zamienniki wpływają na zapoczątkowanie choroby ADHD. Poprzez szybką wchłanialność tych produktów do krwioobiegu powodują u dzieci znaczną nadaktywność i różne problemy behawioralne. Wspomina w swojej książce także o tym, że aż 67% osób z nieleczoną celiakią choruje na depresję, dlatego tak istotna jest eliminacja glutenu nawet u osób zdrowych- w ramach prewencji przed szeregiem chorób występujących w następstwie nietolerancji glutenu.

Trzecia część książki pod nazwą „Raj Utracony” mówi jak radzić sobie we współczesnym świecie, aby odżywiać się racjonalnie i żyć jak najdłużej w zdrowiu. Autorka poleca diety detoksykacyjne i dzieli się różnymi propozycjami na każdy posiłek w ciągu dnia. Uczy czytelnika, co powinien zrobić, od czego zacząć, aby jego codzienne odżywianie było jak najbardziej odpowiednie zważywszy na to, że w świecie pełnym ingerencji ze strony przetwórstwa chemicznego nie jest to łatwe.

Podsumowując, książka Pierwotne Ciało Pierwotny Umysł Nory Gedgaudas jest lekturą bardzo kontrowersyjną. Autorka podważa większość tematów związanych z dietetyką. Znaczna część tego, czego studenci są uczeni na studiach jest nieprawdą. Wszystkie opinie zawarte w książce przez autorkę są podparte jednak badaniami naukowymi i wypowiedziami lekarzy. Tutaj przytoczę chociażby wypowiedź o wystrzeganiu się węglowodanów i suchych nasion roślin strączkowych jako zapobieganiu otyłości, hipercholesterolemii i nietolerancji glutenu. Owszem jest w tym dużo racji, ale w tym przypadku skąd czerpać witaminy z grupy B czy błonnik pokarmowy? Ponadto jak sprawić, żeby białko nie zostało wykorzystane na potrzeby energetyczne skoro w diecie jest niewystarczająca ilość węglowodanów? A jak wiadomo, żeby białko zostało całkowicie strawione i przyswojone przez organizm powinno mieć dowóz ze strony tłuszczów i węglowodanów. Niestety nie da się stworzyć czegoś idealnego. Jedynym ratunkiem, aby przetrwać w otaczającym nas świecie jest wybieranie mniejszego zła i podchodzenie do psychologii jedzenia z lekkim dystansem, zachowując przy tym zasady racjonalnego odżywiania i włączając  codzienną aktywność fizyczną.

Żaneta Zielonka

Żaneta Zielonka

Absolwentka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach o specjalności dietetyka kliniczna. Zainteresowana racjonalnym odżywianiem i dietą w poszczególnych jednostkach chorobowych.
Żaneta Zielonka

1 komentarz

  1. “Owszem jest w tym dużo racji, ale w tym przypadku skąd czerpać witaminy z grupy B czy błonnik pokarmowy? Ponadto jak sprawić, żeby białko nie zostało wykorzystane na potrzeby energetyczne skoro w diecie jest niewystarczająca ilość węglowodanów? A jak wiadomo, żeby białko zostało całkowicie strawione i przyswojone przez organizm powinno mieć dowóz ze strony tłuszczów i węglowodanów.”

    A ofjcjalna dietetyka jak zwykle jest za “ale ma ale”.

    Wystarczy sobie wklepać w net źródła witamin z grupy B i na pierwszym miejscu nie wyskakują nazdrowsze produkt z pełnego ziarna.

    A co robiły ludy pierwotne lub ludzie którzy nie jedzą pszenicy i o dziwo żyją.

    Gdyby dietetycy mieli trochę większe pojęcia jak działa natura to wiedzieli by że nie ma sensu straszyć ludzi że mięso i tłuszcz jest BEEEE.
    Przetrwanie to maria sukcesu gatunku, gdyby mięso i tłuszcz były dla nas niekorzystne dwano by nas dobór naturalny wyeliminował.
    A widać przeżylismy bo się świetnie przystosowaliśmy do tego typu jedzenia.

    Błonnik to święty gral dietetyki a nie koniecznie musimy go jeść aż tyle.
    A pełne ziarno ma nierozpuszczlny błonnik który jest niezdrowy dla naszych jelit a dobry jest ten z warzyw rozpuszczlny.

    Nie ma czegoś takieg jak wystarczająca ilość węglowodanów, można ich nie jeść i żyć.
    Ile mają jeść Eskimosic lub inne ludy północy? Ile mieszkańcy równika ?
    Tyle ile mogli pozyskać z środowiska i przetyrwali w nim dziesiątki tysięcy lat jak nie setki.
    A na pewno jedzenie ich zbyt dużej ilości wychodzi nam bokami.

    Nie ma czegoś takiego jak optymlana dieta, takie gatubki wymiaerają tzn te które mają tylko jedno optimium żywieniowe. Człowiek świetnie sobie poradzi na prawie każdym rodzaju pożywienia naturalnego.

    Ale nie radzi sobie z zaleceniam nowoczesnej dietetyki i produktami z pełnego przemiału:)

Dodaj komentarz