
Odpowiedź brzmi: nie eliminować nabiału jako całej grupy produktów, ale przestać wrzucać wszystko do jednego worka. Nabiał jako grupa nie ma jednego wpływu na ryzyko raka piersi. Kluczowe jest to, jaki produkt włączamy do diety, w jakiej dawce pojawia się w diecie i u kogo.
Nowy przegląd badań (Kaplan, Senlier, 2026)
Temat nabiału i raka piersi wraca regularnie. Problem w tym, że w gabinecie dietetycznym często pada proste pytanie i oczekiwana jest prosta odpowiedź: „jeść czy unikać?”.
Z aktualnych danych wynika jasno: to nie działa w ten sposób. Nie ma jednego efektu dla całej grupy produktów mlecznych. W badaniach widzimy trzy scenariusze: brak związku, efekt ochronny albo zwiększone ryzyko. Może się wydawać, że jest to sprzeczność, jednak zdaniem naukowców w nowym przeglądzie ma to sens.
Od czego zależy efekt?
Pierwszy kluczowy element to typ produktu. Fermentowane produkty mleczne, jak jogurt czy kefir, częściej pojawiają się w kontekście potencjalnego działania ochronnego. W grę wchodzą m.in. wpływ na mikrobiotę i stan zapalny. Z kolei produkty wysokotłuszczowe częściej łączone są z wyższym ryzykiem. To może wynikać zarówno z zawartości tłuszczu nasyconego, jak i obecności innych związków bioaktywnych.
Drugi element to mechanizmy biologiczne. Ma to znaczenie szczególnie w nowotworach hormonozależnych. Jednocześnie niektóre składniki nabiału działają w przeciwnym kierunku. Peptydy mleczne, laktoferyna czy wybrane białka wykazują potencjał przeciwnowotworowy.
Trzeci element to pacjentka. Różny kontekst w zależności od osoby redefiniuje sytuację. W grę chodzi różna genetyka, typ nowotworu, masa ciała, stan zapalny, etap życia. Dlatego podejście „nabiał szkodzi” albo „nabiał chroni” jest po prostu zbyt uproszczone.
Co z tego wynika w praktyce? Nie ma podstaw do automatycznej eliminacji nabiału u wszystkich kobiet.
Zastosowanie praktyczne w gabinecie
Dokładne rekomendacje w zależności od pacjenta na podstawie tego badania znajdziesz w sekcji dla zalogowanych.






