Tylko niecała 1/4 ankietowanych przez nas dietetyków uważa, że social media wspierają ich w pracy. W kontraście aż 81% stwierdza, że poświęca im znaczną część swojego czasu pracy. Ta dysproporcja sugeruje coś bardzo ważnego, co jest motywem przewodnim tegorocznego raportu:
Polski dietetyk często czuje się zmuszony do działania w mediach społecznościowych, nie do końca wierząc, że przynosi to korzyści. Co więcej to właśnie one obecnie konsumują najwięcej czasu pracy dietetyków pracujących w poradniach – więcej niż samo układanie jadłospisów i kontakt z pacjentami.
Po przeczytaniu tego raportu:
- Dowiesz się, które platformy są najbardziej nasycone treściami dietetycznymi
- Co jest faktem, a co mitem w kwestiach obecności dietetyków w social media?
- Czy obecność w mediach społecznościowych faktycznie pomaga na rynku pracy?
To kolejny odcinek analizujący wyniki naszego autorskiego badania „Barometr Rynku Dietetycznego 2026”. Aby otrzymać informację o kolejnych odsłonach – zapisz się do Newslettera przez ten link.
Media społecznościowe – świat lifestyle, dietetyki i sportu
Ostatnia dekada w dietetyce należała do mediów społecznościowych. Dostęp do masowego odbiorcy został zdemokratyzowany przez cyfrową rewolucję. Jeszcze w latach 2000-2010 rozpoznawalność można było zdobyć wyłącznie przez obecność w środkach masowego przekazu. Takich miejsc nie było dużo, ponieważ mówimy głównie o TV, radiu, prasie. Była to więc droga dostępna dla garstki osób.
Wraz z pojawianiem się kolejnych platform społecznościowych tworzenie zdrowotnego contentu stało się szybsze. Tworzy też wrażenie „sprawczości”. Internetowi coachowie mówią „twórz dobrze, publikuj regularnie” a wynik sam przyjdzie. Grupa odbiorców mediów społecznościowych jest olbrzymia: mówimy obecnie o 28 milionach osób, które przeciętnie spędzają w nich 2 godziny dziennie [3].
Na próbce ankietowanych można stwierdzić, że obecnie dietetycy są obecni na kilku platformach jednocześnie.
- 41% dietetyków korzysta zawodowo codziennie z Instagrama
- 37% dietetyków korzysta zawodowo codziennie z Facebooka
- 10% dietetyków korzysta zawodowo codziennie z TikToka
Tutaj podkreślmy, że występują znaczące różnice jeśli chodzi o staż, wiek dietetyków a także preferencje platformy. Stąd też wyniki są różne w różnych grupach wiekowych. I tak dietetycy ze stażem krótkim – rozpoczynający karierę lub działający od kilku lat preferują Instagrama i TikToka, zaś ci najdłużej działający na rynku – Facebooka. Ten efekt wydaje się zrozumiały – dietetycy działają na tych platformach, na których sami się wychowali, które rozumieją.
Które platformy są najbardziej „dietetyczne”?
Gdy porównamy te dane do ilości użytkowników platform [2] łatwo stwierdzić, że największe nasycenie treściami dietetycznymi występuje na Instagramie. Dietetyków obecnych na tej platformie w celach zawodowych jest najwięcej, jednak w liczbie odbiorców Instagram walczy obecnie o trzecie miejsce w Polsce z TikTokiem. Facebook chociaż traci zasięgi w ostatnich latach wciąż jest świetnym medium dotarcia z treściami szczególnie do osób nieco starszych. TikTok natomiast wydaje się wciąż trudny do rozgryzienia dla wielu dietetyków. W efekcie dobrych treści dietetycznych jest tam jak na lekarstwo.
Nieco innym tematem jest youtube. Czasem jest klasyfikowany jako drugie co do popularności medium społecznościowe konkurujące z facebookiem. Na potrzeby tej analizy nie został jednak włączony z uwagi na swój specyficzny charakter.
Polski dietetyk w social media – kim jest?
Przeprowadzono liczne badania, które wskazują, że obecność ekspertów w mediach społecznościowych jest potrzebna [4]. Dotyczy to też medycyny i dietetyki w szczególności. W Internecie występuje olbrzymia skala dezinformacji. To ten element sprawia, że edukacja żywieniowa ma swoje miejsce i przynosi korzyści ludziom. Często merytoryka przegrywa z odważnymi, fałszywi hasłami nagłówków.
Jeden z ankietowanych ujął to tak: „Social media niszczą rynek dietetyków, pacjenci są zagubieni w ilości zaleceń i stosują metody, o których przeczytali w mediach społecznościowych, a nie jest to dopasowane do ich realnych potrzeb. Natomiast do dietetyka trafiają dopiero w ostateczności„
Już influencer, czy jeszcze dietetyk?
Można spotkać się z opiniami, że dietetyk w social media to bardzo często aspirujący influencer. Niezależnie od tego, czy marzymy o karierze influencera – sukces tutaj jest często bardzo trudny. Jego osiągnięcie zupełnie zmienia charakter pracy i zawodu. Skupia się na zupełnie innym modelu pracy niż praca gabinetowa. Gdy porównamy konta z zasięgami po kilkadziesiąt – kilkaset tysięcy odbiorców ich oferta to raczej pakiety współprac, a często nie jest to współpraca bezpośrednio z osobą będącą głosem poradni. Jeśli taka współpraca bezpośrednia jest dostępna – są to raczej specjalne sesje coachingowe bardziej niż standardowa opieka.
Istnieje też pewne ryzyko popadnięcia w publikacje pod algorytm, o którym wspominaliśmy. Media społecznościowe kochają uproszczenia i kontrowersje. Te zaś mogą być czasem trudne do wybronienia. W skrajnych wypadkach mogą powodować ryzyko prawne (naruszenie dóbr osób trzecich, jeśli komentujemy publikacje innych osób) lub szerzenie dezinformacji. Tu warto mieć na uwadze planowane prawo tzw. „Lex Szarlatan„.
Cytując jedną z ankietowanych realnym problemem są „wysokie zasięgi osób w SM, które nie znają się na dietetyce, ale doradzają w sprawach odżywiania, oddziałują na emocje, mówią to co pacjent chce usłyszeć, a nie to co powinien, powielają fałszywe informacje niezgodne z EBM, żerują na ludzkiej niewiedzy, co szkodzi pacjentom„.
Media społecznościowe jako miejsce budowy marki osobistej
Wśród osób, które poświęcają największą uwagę mediom społecznościowym istnieje olbrzymie przekonanie, że dietetyk musi walczyć o budowę marki osobistej.
Publikujący w social media dietetycy uważają aż w 51% przypadków, że marka osobista jest kluczowa. Wśród osób korzystających z nich rzadko lub nigdy w celach zawodowych – wynosi ona niecałe 10%.
Można zatem zapytać, czy jeśli nie zależy nam na karierze influencera to czy media społecznościowe są wciąż dobrą drogą rozwoju? Czy można budować markę osobistą bez walki o olbrzymie zasięgi?
W social media można obecnie znaleźć dziesiątki kursów osób, które gwarantują sprawdzone metody promocji gabinetu dietetycznego, które mają zagwarantować jego popularność i rentowność. Choć często kuszą obietnicami i historiami osób, którym się udało – są to bardzo często bardzo koloryzowane historie. W ankiecie nie mamy żadnych dowodów na to, by wysokie zaangażowanie w social media było przepustką do sukcesu dietetycznego.
Niezależnie od tego czy dietetyk prowadzi konsultacje online, offline czy hybrydowo tak samo często korzysta z mediów społecznościowych do promocji gabinety. To kolejny argument, by z przymrużeniem oka traktować jakoby samo „bycie” w social media gwarantowało sukces. Szczególnie jeśli nasze treści są masowo produkowane według tej samej sztampy co u innych osób lub przez ChatGPT, Claude i Gemini.
Wiele zależy od specjalizacji
Najczęściej aktywność w social media wybierają natomiast osoby specjalizujące się w psychodietetyce. Dość wysoki odsetek osób to też dietetycy kliniczni. Najmniejszy udział mają osoby pracujące nad planami diet redukcyjnych oraz chorobami układu pokarmowego. Może być to pewną wskazówką, gdzie obecnie jest najwięcej przestrzeni do tworzenia treści.
Skąd biorą się te różnice? Możemy domniemywać, że algorytmy social media premiują konkretne treści. Zwykle bardzo złożone procesy mogą być gorzej pozycjonowane w środowisku, w którym liczy się szybkie złapanie uwagi widza.
Najważniejsze pytanie. Czy opłaca się być w social media?
Przechodząc od razu do konkretu. Odpowiedź może być zaskakująca i przewrotna.
Media społecznościowe w praktyce polskiego dietetyka to narzędzie wykorzystywane, gdy dysponujemy wolnym czasem poza pracą z pacjentem. Jest traktowane równoważnie z działaniami promującymi gabinet – pozyskiwaniem nowych klientów.
Skąd te wnioski? Nie będzie zaskoczeniem, że social media są praktyką częściej u osób z własnym biznesem niż tych na etacie (choć różnice nie są kolosalne).
Chociaż w żaden sposób social media nie wpływają na średnią cenę usługi dietetycznej, to można zauważyć coś, co pozwala sądzić, że media społecznościowe to wypełniacz czasu, gdy pacjentów brak. Dietetycy niekorzystający z social mediów raportują zdecydowanie największą liczbę prowadzonych pacjentów. Zapewne często po prostu na media społecznościowe nie zostaje im czasu lub nie mają takiej potrzeby. Dość dobrze pod tym względem wypadają osoby, które inwestują w nie umiarkowaną porcję swojego czasu ale nie dominuje ona w ich harmonogramie.
Najmniej pacjentów odwiedza zaś osoby, które poświęcają najwięcej czasu właśnie mediom społecznościowym lub robią to ale raczej z doskoku.
Co ważne: wydaje się, że media społecznościowe nie są must-have planu dnia dietetyka pod warunkiem, że może je spożytkować na inne aktywności zawodowe.
Przeświadczenie, że social media są kluczem do sukcesu zawodowego w dietetyce jest w świetle tych liczb błędne.
Czy media społecznościowe to droga do wypalenia zawodowego?
Choć ciężko o tym wyrokować to właśnie dietetycy najmocniej korzystający w pracy z social media są tymi, którzy wskazują, że nie poleciliby pracy w branży osobom myślącym o studiach żywieniowych.
Wydaje się, że umiarkowane korzystanie z social mediów dla zagwarantowania widoczności swoich usług ma sens, jednak poświęcanie nagrywaniu contentu zbyt dużo czasu zmienia profil działania na influencerski i nie będzie przynosiło korzyści, jeśli dalej marzymy o standardowej poradni żywieniowej.
Podsumowanie i wnioski
- Obecność w mediach społecznościowych, szczególnie ta codzienna, okupiona godzinami pracy nie jest podstawą pracy pomimo takiej narracji promowanej przez sprzedawców kursów biznesowych dla dietetyków.
- Dla budowy marki osobistej często wystarcza mniejsza ilość, wysokiej jakości, przemyślanego contentu. To budowa widoczności i możliwości weryfikacji przez osobę, która jest zainteresowana naszymi usługami i przed umówieniem spotkania chce poznać nasz styl pracy i osobowość.
- Częsta publikacja w social media zmienia profil pracy z gabinetowej na typowo influencerski. Rynek ten jest jednak trudny i bardziej nakierowany na współprace z markami niż na budowę rozpoznawalności wśród pacjentów.
Jedna z naszych ankietowanych ujęła to tak: „Rynek jest trudny, przez osoby które edukują, czy leczą chwytliwymi rolkami. To droga na skróty, praca z pacjentem powinna być oparta na częstym kontakcie, monitorowaniu postępów i radzenia w sytuacjach kryzysowych„.
Pamiętajmy też, że we wszechobecnej modzie na promocję w social media warto zachować pamięć o tym, jakie umiejętności są kluczowe w zawodzie. Może warto rozplanować dzień pracy tak, by starczyło w nim czasu zarówno na pracę z pacjentami, samorozwój, jak i na prowadzenie mediów (lecz nie doomscrolling i śledzenie konkurencji).
Skoro zaś o tym mowa – podkreślmy na koniec, że porównywanie się do innych to ślepa uliczka. Ono zaś stoi u podstawy mody na social media wśród dietetyków. „Skoro wszyscy to robią, to pewnie tak trzeba”. Ale czy na pewno?
Zapraszamy do dyskusji w Klubie Dietetyków.
Dróg do sukcesu zawodowego jest wiele i nie ograniczają się one do publikacji postów i rolek w mediach społecznościowych.
Bibliografia:
- Badanie rynku dietetycznego. Badanie własne dietetycy.org.pl 2026, n=146
- https://gemius.com/pl/news/raport-social-media-2026-juz-dostepny/
- https://all4comms.com/blog/social-media-in-poland-marketing-statistics-to-know-in-2024/
- https://dietetycy.org.pl/jak-social-media-wplywaja-na-to-co-jemy/






