Małgorzata Jackowska #DIETETYKABYME

Cykl wywiadów z czołowymi przedstawicielami dietetyki w Polsce

MAŁGORZATA JACKOWSKA – specjalista żywienia człowieka i dietetyki, doula i promotorka karmienia piersią. Współzałożycielka i prezeska Fundacji Promocji Karmienia Piersią, współtworzy także Kwartalnik Laktacyjny.

małgorzata jackowska

DIETETYCY.ORG.PL: Pani Małgorzato, dziękuję za przyjęcie zaproszenia do wywiadu. Pierwszy raz miałyśmy okazję spotkać na konferencji Prolaktyna, której patronem medialnym był nasz portal. Proszę powiedzieć co sprawiło, że tak mocno angażuje się Pani w uświadamianie matek co do walorów karmienia piersią?

MAŁGORZATA JACKOWSKA: Zawsze interesowałam się dietetyką i zdrowym odżywianiem, a kiedy na świecie pojawił się mój starszy syn, zaczęłam coraz bardziej interesować się tematyką opieki okołoporodowej i niemedycznego wsparcia dla matek w tym okresie. Starszy syn ma dzisiaj 8,5 roku. W międzyczasie oprócz tego, że skończyłam studia związane z żywieniem człowieka i dietetyką, doszkalałam się w zakresie wspierania rodziców w ciąży i po porodzie, skończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią w Centrum Nauki o Laktacji. Jestem też doulą. Od kilku lat prowadzę warsztaty dotyczące żywienia niemowląt i małych dzieci, jestem autorką wielu tekstów i bloga www.malgorzatajackowska.com popularyzujących wiedzę na ten temat, prowadzę też szkolenia dla specjalistów. Jestem w trakcie studiów doktoranckich w SGGW w Warszawie, a od dwóch lat prowadzę Fundację Promocji Karmienia Piersią, która oprócz działań skierowanych do rodziców i profesjonalistów pracujących z rodzicami współpracuje też z decydentami i nagłaśnia problem braku wsparcia systemowego dla karmienia naturalnego. Dowody naukowe mówią jasno, że karmienie piersią powinno być wzorcowym sposobem żywienia niemowląt i małych dzieci, niesie ze sobą wiele korzyści dla matki i dziecka, ale też dla całej rodziny i społeczeństwa – jest ekologiczne, tańsze i zdrowsze niż karmienie mlekiem modyfikowanym. Tymczasem w Polsce brakuje systemowego wsparcia dla mam karmiących piersią, wielu profesjonalistów ma nieaktualną wiedzę na ten temat, powtarzane są mity na temat snu niemowlęcia, diety mamy karmiącej, leczenia w czasie laktacji itd. Niestety wiele kobiet jest zmuszona do przedwczesnej rezygnacji z karmienia piersią, nawet z powodu braku wsparcia lub po prostu są wprowadzane w błąd. A jednocześnie dostęp do mieszanki jest bardzo łatwy a marketing tych produktów bardzo silny.

DIETETYCY.ORG.PL: Na Pani stronie znalazłam informację, że poza praktyką dietetyczną jest Pani także doulą – to w dalszym ciągu nowa profesja na polskim rynku. Proszę powiedzieć czym się zajmuje doula i kto może skorzystać z jej pomocy?

MAŁGORZATA JACKOWSKA: Doula oznacza (z języka greckiego) służącą. To słowo używane na całym świecie dla tej profesji i oznacza kobietę, która zapewnia matce (lub rodzicom) niemedyczne wsparcie w okresie okołoporodowym. Chodzi o pomoc informacyjną, fizyczną i emocjonalną. W praktyce oznacza to, że doula pomaga np. dotrzeć do informacji na temat przygotowania się do porodu, wyboru miejsca porodu, praw rodziców i dziecka jako pacjentów w czasie i po porodzie itd. Wspieramy też fizycznie i emocjonalnie w czasie samego porodu, czyli po prostu towarzyszymy kobiecie, lub parze w czasie porodu. Zadaniem douli jest pomoc w znalezieniu drogi, która dla tej jednej matki będzie najlepszą dla niej samej drogą. Nie zajmujemy się poradnictwem ani doradztwem, nie narzucamy gotowych rozwiązań. Nie zajmujemy się też medycznymi aspektami ciąży i porodu – to zadanie położnej albo lekarza, w ten obszar doula nie powinna ingerować. W Polsce doule zrzeszają się w Stowarzyszeniu Doula w Polsce i na stronie stowarzyszenia znaleźć można informacje o naszej pracy: kodeks etyczny, zasady pracy, informacje o tym gdzie szukać takiej pomocy i dane kontaktowe do doul zrzeszonych. Ja sama od pewnego czasu dużo mniej zajmuję się towarzyszeniem w porodach, ale jestem aktywną członkinią Komisji Certyfikacyjnej w Stowarzyszeniu i korzystam z „warsztatu” zdobytego w czasie szkoleń i pracy douli na co dzień. Empatia i umiejętność spojrzenia na problem z szerszej niż własna perspektywy przydają się bardzo w pracy z rodzicami niemowląt i małych dzieci również w zakresie dietetycznym.

DIETETYCY.ORG.PL: Propaguje Pani metodę BLW czyli baby led weaning. Czy ta metoda jest znana i stosowana przez rodziców? Jako mama chciałam wprowadzić ten sposób karmienia u mojego dziecka jednak strach przed zadławieniem spowodował, że stosowałam się do dawnego modelu diety papkowatej. Czy inni rodzice też mają takie obiekcje i jak można zachęcić ich do ponawiania prób BLW?

MAŁGORZATA JACKOWSKA: Proszę spróbować wpisać „bobas lubi wybór” albo „baby-led weaning” w wyszukiwarkę internetową, to pokazuje jak popularny jest ten temat. BLW jest obecne również w mainstreamowych mediach, już przestało być niszowym pomysłem. W Polsce mamy co najmniej kilka blogów kulinarnych, dwie książki kucharskie i dziesiątki internetowych grup wsparcia (nasza Fundacja prowadzi jedną), artykuły o BLW są dostępne w popularnej prasie dla rodziców i portalach internetowych. Ten trend jest widoczny również na anglojęzycznych stronach. Mam wrażenie że staje się coraz popularniejsze w Polsce i coraz więcej specjalistów dostrzega ten sposób na rozszerzanie diety dziecka i dostrzega jego zalety. Rzeczywiście obawa przed zakrztuszeniem to jedna z najczęstszych obaw rodziców, ale też dziadków czy lekarzy, trudno się temu dziwić. Obaw dotyczących BLW jest więcej np. czy dzieci zjadają wystarczająco dużo? Czy dostają wystarczająco dużo żelaza? Ale ponieważ obserwowane są też potencjalne korzyści, to na świecie jest kilka zespołów naukowców badających temat BLW. Wiadomo już np. że sam fakt stosowania BLW nie zwiększa ryzyka zakrztuszenia się dziecka pokarmem. Niemowlęta mają płytko w buzi umiejscowione punkty wywołujące odruch wymiotny, który chroni je przed zadławieniem. Chociaż faktycznie odkrztuszają kawałki jedzenia, co może wyglądać dla nieświadomego obserwatora dosyć przerażająco. Ale jeśli dowiemy się jak dojrzewa motoryka mięśni buzi, jak przebiega nauka żucia i gryzienia i dowiemy się jakie są warunki bezpiecznego podawania kawałków jedzenia niemowlęciu to obawy szybko znikają. A maluchy naprawdę bardzo szybko uczą się jeść samodzielnie bez krztuszenia i odruchu wymiotnego. Z jednej z publikacji, o których wcześniej wspomniałam wynika, że odruch wymiotny jest obserwowany na początku rozszerzania diety częściej u dzieci stosujących BLW niż tych karmionych przez rodzica, ale już w 8 miesiącu dzieci stosujące BLW radzą sobie z samodzielnym jedzeniem bez problemu, podczas gdy karmione łyżeczką nadal mają odruch wymiotny przy jedzeniu. Warto podkreślić też, że podawanie jedzenia w kawałkach jest elementem zaleceń żywienia niemowląt, wspiera to naukę żucia i gryzienia, a w dalszej perspektywie pozwala na prawidłowy rozwój aparatu mowy. Wszystkie niemowlaki powinny dostawać posiłki o zróżnicowanej konsystencji, również kawałki jedzenia podawane do rączki, nie później niż przed 9-10 miesiącem życia. Zachęcać do BLW staram się pisząc artykuły na blogu i w innych miejscach np. w Kwartalniku Laktacyjnym czy portalach internetowych, oraz przedstawiając temat na konferencjach czy tekstach naukowych. Myślę, że nie wszystkich da się przekonać, ale na pewno zwiększanie świadomości i wyjaśnianie na czym polega BLW ułatwia podjęcie dobrej dla siebie i swojego dziecka decyzji. Moim zdaniem nie wszyscy rodzice muszą stosować BLW, bo to podejście, które nie każdemu będzie pasowało, z różnych względów. Ale na pewno wszystkie dzieci powinny mieć szansę ćwiczyć jedzenie kawałków, nie tylko gładkich przecierów i kaszek, bo to niestety sprzyja problemom z karmieniem i nauką gryzienia a później problemom z mówieniem.

DIETETYCY.ORG.PL: Zainteresował mnie Pani niedawny artykuł – czy niemowlak może spróbować coli i frytek – proszę powiedzieć jak to jest z tym niezdrowym jedzeniem u dzieci?

MAŁGORZATA JACKOWSKA: To jest bardzo długi temat. Widzę bardzo skrajne podejścia do niego a wydaje mi się, że trochę zdrowego rozsądku to zawsze dobry pomysł w temacie jedzenia. Rodzice mają bardzo różne podejścia, zależne od swojej wiedzy i doświadczeń związanych z żywieniem dzieci. Niektórzy unikają słodyczy i tzw. „niezdrowego jedzenia” jak ognia i niemal zasłaniają własnym ciałem talerzyk z ciastkami żeby tylko dziecko go nie dosięgnęło. Inni podają czekoladę niemowlakom mówiąc, że „i tak kiedyś zje”. A zdrowe podejście leży gdzieś po środku i pewnie dla każdej rodziny w nieco innym miejscu. Zbyt żywiołowe reagowanie na słodycze czy słone paluszki sprawia, że dzieci są nimi o wiele bardziej zainteresowane a podawanie niemowlakowi czekolady „bo i tak kiedyś spróbuje” jest równie dobrym pomysłem jak podanie mu drinka, którego pewnie też kiedyś spróbuje. Myślę, że warto dbać o dobre żywienie swojego dziecka tak długo jak mamy na to pełen wpływ, unikajmy wtedy cukru i śmieciowego jedzenia. Dziecko i tak w końcu na te produkty trafi, ale jeżeli nie będzie ich znało z codziennego życia to bardziej prawdopodobne jest, że potraktuje je jako sporadyczną sytuację a może nawet nie będą mu smakować. A kilkulatki, np. przedszkolaki i tak będą czasem jeść niezdrowe produkty, np. na urodzinach kolegi, ale jeżeli zdarza się to sporadycznie to trudno, ważniejsze jak się odżywiają na co dzień. Po więcej na ten temat zapraszam na moją stronę ;)

DIETETYCY.ORG.PL: W temacie diety matki karmiącej istnieje wiele przekłamań a wręcz zabobonów, ostatecznie do opinii publicznej przebija się nieśmiało informacja, że zdrowa kobieta karmiąca może jeść wszystko na co ma ochotę – jednak niewłaściwie zbilansowana dieta mamy może przyczyniać się do wystąpienia niedoborów składników odżywczych – na co uczula Pani mamy karmiące naturalnie?

MAŁGORZATA JACKOWSKA: Nie do końca lubię tę opinię, że mama karmiąca piersią może jeść wszystko. Może jeść „normalnie” – z tym się zgadzam, ale że wszystko – już nie do końca. Tzn. wpływ na skład mleka jest niewielki w zależności od diety matki, chociaż obserwuje się wrażliwość niektórych składników mleka na podaż z dietą np.: kwasy tłuszczowe (w szczególności DHA), jod, witamina D, karotenoidy. Mleko powstaje niezależnie od tego jak odżywia się matka, ale właściwa dieta jest ważna dla jej stanu zdrowia i jej dobrego samopoczucia. Myślę więc, że powinniśmy mówić matkom w czasie laktacji, że dieta jest ważna dla ich organizmu, ale ma bardzo mały wpływ na skład mleka. Jeżeli w diecie pojawiają się niedobory to w pierwszej kolejności organizm wykorzysta zapasy na stworzenie idealnego pokarmu, to inne funkcje organizmu matki mogą ucierpieć. Na pewno kobieta w czasie karmienia piersią potrzebuje nieco więcej kalorii niż zwykle, potrzebuje więcej białka w przeliczeniu na 1kg masy ciała. Poza tym powinna odżywiać się tak jak lubi, pamiętając o ogólnych zasadach urozmaiconej diety. Ze względu na zwiększone zapotrzebowanie i wpływ na zawartość w mleku zaleca się też suplementację w tym okresie: wit. D, DHA i jodu. Nie jest natomiast prawdą, że matka karmiąca musi unikać czosnku, brokułów i pieczywa razowego (lub innych produktów, uważanych za niewskazane matkom karmiącym). Każdy dietetyk czy lekarz powinien wiedzieć, że frakcje błonnika wywołujące wzdęcie w jelicie grubym matki nie są w stanie dostać się z jelita do krwiobiegu a tym bardziej przecisnąć się przez błony komórkowe laktocytów produkujących mleko w gruczole piersiowym. Nie ma więc jak dostać się do jelit dziecka i u niego wywołać ból brzucha.

Z Małgorzatą Jackowską wywiad przeprowadziła dr Justyna Bylinowska

5/5 (4)

Zostaw swoją opinię:

O autorze

Kontakt: redakcja@dietetycy.org.pl

Loading...
Udostępnienia