Pomijane aspekty zdrowia fizycznego – część 1

Dość często w swojej pracy dostaję pytania w związku z problemami organizmu tzn. chorobami, powikłaniami czy różnego rodzaju dolegliwościami, których chcecie się pozbyć. Nie jestem lekarzem ani stricte specjalistą od żywienia, więc nie zawsze jestem w stanie pomóc, ale w miarę możliwości staram się doradzić coś, co z mojego doświadczenia powinno przynieść poprawę (lub odsyłam do źródeł, które mogą się przydać). Jednak z uwagi na to, że “lepiej zapobiegać, niż leczyć” – chciałbym podzielić się z Wami moją obserwacją i zwrócić uwagę na pewne aspekty waszego zdrowia fizycznego na które rzadko który lekarz, dietetyk zwróci wam uwagę. Często dzieje się tak, że pomimo zdrowej diety, uprawiania sportu i systematycznych wizyt u lekarza, zdrowie potrafi szwankować. Sam zacząłem się nad tym zastanawiać dlaczego tak się dzieje, czy jest to wynik dzisiejszych czasów, czy może jest coś oprócz wymienionych aspektów – coś głębiej, co wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.

Podzielę się z wami krótką historią jak ja doszedłem do wniosków poniżej i jakie mają one wpływ na mnie i na osoby z którymi pracuję. Sam osobiście cieszę się zdrowiem już od jakichś 4 lat i nie miałem większego problemu ze zdrowiem niż 2-3 przeziębienia, które szybko leczyłem – zazwyczaj bez brania antybiotyków czy nawet środków typu gripex. Nie było jednak tak zawsze, ponieważ jako nastolatek chorowałem dość często i od razu uprzedzam, że nie jestem jakimś cudem genetycznym odpornym na wirusy.

Co więcej: myślę, że aspekty, które podaję poniżej mają na to zasadniczy wpływ. Co do mojej pracy jako instruktora – to w niektórych przypadkach, gdy zaczynałem pracować z klientem (zazwyczaj nad zmianą jego sylwetki lub nad nadwagą/otyłością) nie rozumiałem dlaczego z jednymi osobami idzie to gładko i osoba nie ma problemu z motywacją – a z innymi idzie to jak flaki z olejem, a finalnie próba odchudzenia kończyła się w 90 procent przypadkach fiaskiem.

Dopiero z czasem, gdy wchodziłem coraz głębiej w temat dietetyki, zacząłem się interesować psychologią diety i po przeczytaniu paru książek wszystko zaczęło mi się rozjaśniać i dawać szersze spojrzenie dlaczego tak się działo. Nie od dziś wiadomo, że stres i negatywne emocje potrafią wywoływać choroby. Gdy osoba miała zaniżone poczucie własnej wartości (na przykład: jeżeli nie czujesz, że zasługujesz na dobry wygląd – to będzie ci nieswojo mieć zgrabne ciało, bo to kłóci się z twoim własnym obrazem swojej osoby i w efekcie sam siebie sabotujesz). Często to było barierą do osiągnięcia sukcesu w pracy nad sylwetką.

Również bardzo często spotykałem się z sytuacją (głównie u kobiet, gdyż to one postrzegają świat bardziej emocjonalnie), że zajadało się złe samopoczucie ciastkiem lub wiadrem lodów. W skrajnych przypadkach miałem sytuację, gdzie kobieta po obejrzeniu odcinka Mody na sukces i żalu, że Brooke nie jest już z Ridgem, musiała zapikować sobie torbę żelków na poprawę humoru.

No dobrze, ale co jest zatem sekretem mojego zdrowia i mam nadzieję, że jeżeli zwrócicie na nie uwagę i zaczniecie wprowadzać zmiany, również waszego?

  1. Zmieniłem swoją reakcję na występujące dolegliwości. Kiedyś na ból głowy reagowałem pójściem po tabletki od bólu głowy, a na ból gardła pójściem po tabletki do ssania na ból gardła. Od dwóch lat praktycznie nie reaguję suplementacją czy lekami na pojawiające się schorzenia. Daje organizmowi samemu powalczyć z problemem i wiem, że bez pomocy z zewnątrz również sobie poradzi.
  1. Zmieniłem swoją reakcję odpowiedzialną za skupienie uwagi. Kiedyś przy danych objawach skupiałem się na nich i dopisywałem do tego w głowie historię typu: “zaczyna mnie boleć gardło, więc pewnie będę przeziębiony”. Jak nietrudno się domyślić – gardło bolało jeszcze mocniej i nie wiedzieć czemu stawałem się przeziębiony coraz bardziej. Na dzień dzisiejszy jeśli pojawia się dana dolegliwość, to patrzę na nią indywidualnie: jest ból nogi, to jest ból nogi i nie wiąże się on z żadną chorobą.
  1. Przestałem słuchać i oglądać reklamy związane z lekami i suplementami. Jadąc autem i słuchając radia można się dowiedzieć, że masz milion chorób i koncentrujesz swoją uwagę na negatywnych rzeczach (przy okazji wywołując reakcję organizmu). Nie, dziękuję. Dajemy sobie wmówić, że przez czasy w których żyjemy, świecimy w nocy od nakładu chemii i będziemy chorować znacznie więcej niż nasi przodkowie. Dla mnie to bzdura, bo średnia wieku cały czas się wydłuża i jeżeli będziemy dbać o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne to możemy się spodziewać lepszej kondycji.
  1. Nabrałem przekonania, że ja po prostu nie choruję. Ból gardła? Spoko, ale ja nie choruję. Przewiało mnie? Spoko, ale ja nie choruję. Przy okazji mówię sobie, że nie mam czasu na chorowanie i nie mam ochoty chorować.

Zrozumiałem swoją motywację do chorób. Dla niektórych może to zabrzmieć jak abstrakcja, ale bardzo często ludzie chorują, bo coś ich do tego motywuje. Np. mają uwagę innych, uciekają od czegoś, czegoś się boją czy chorując jest im łatwiej. Jedną z rzeczy, którą zauważyłem, było to że przez lata chorowałem, bo nie chciałem chodzić do szkoły. I o ile w czasach gdy faktycznie chodziłem do szkoły to ta strategia była genialna, o tyle to w dorosłym życiu mija się z celem. Dużo osób zamienia szkołę na pracę i kontynuuje to w dorosłym życiu.

  1. Zrozumiałem, że wszelkiego rodzaju choroby są w 50% manifestacją utrzymujących się w nas stanów emocjonalnych. Dla przykładu trądzik: uczucie braku komfortu we własnej skórze, brak bezpieczeństwa i akceptacji. Poczucie odrzucenia, bycia niedostatecznie dobrym, niewartym miłości. Nienawiść do samego siebie. Próby zranienia i ukarania siebie za błędy popełnione w przeszłości. Przesadna samokontrola i wymaganie od siebie perfekcjonizmu. Nadwrażliwość. Z badań wynika, że nasz charakter, a w szczególności negatywne nastawienie do życia objawiające się we wrogości, agresji, cynizmie czy podejrzliwości, sprzyja pojawianiu się różnych chorób, w tym grypy, astmy, artretyzmu, cukrzycy, wrzodów żołądka i dwunastnicy, nadciśnienia, chorób serca, nowotworów i wielu innych. Najbardziej destrukcyjną emocją w naszym arsenale jest złość, gdyż obciąża serce i prowadzi do kłopotów z nim związanych. Nie bez powodu osoby wybuchowe i cierpiące na nerwicę kończą z zawałami serca.
  2. Dzięki temu odłączyłem myślenie o chorobach od np. czynników pogodowych i dałem sobie prawo do wzięcia pełnej odpowiedzialności za stan mojego organizmu. Idąc dalej: jeśli wiem, że przykładowo trądzik wiąże się z brakiem komfortu we własnej skórze, to pracuję nad tym, aby rozwiązać zagadkę pod tytułem: dlaczego czuję się niekomfortowo we własnej skórze oraz poczuć się w niej lepiej. Z początku rozumowanie w ten sposób jest bardzo ciężkie, tym bardziej jeśli nigdy tak nie myśleliśmy o schorzeniach i jeśli polegaliśmy na tradycyjnym leczeniu. Najłatwiej iść po tabletkę przeciwbólową niż zadać sobie trud i zgłębić temat.

Zrozumiałem, że oprócz stanu emocjonalnego, uczuć i naszych przekonań, które stanowią ok. 50% całości – jest jeszcze strona czysto fizyczna, która stanowi drugą połowę. Składa się na nią m.in.: zbilansowana i mądra dieta, uprawianie sportu, rozciąganie ciała, hartowanie organizmu, suplementacja, równowaga PH organizmu, czystość organizmu.

Opisane powyżej aspekty rozwinę w drugiej części artykułu i postaram się dać wam parę źródeł skąd czerpać wiedzę na podobne aspekty, a na dzisiaj dziękuję i mam nadzieję, że spojrzeliście na swoje zdrowie trochę inaczej niż do tej pory i będzie wam się żyło w swoim ciele lepiej.

Zostaw swoją opinię:

O autorze

Trener personalny, instruktor kulturystyki oraz fitness

  • Holistyczne podejście. Lepiej bym tego nie ujęła. Bardziej można rozwinąć zagadnienie zgłębiając wiedzę o centrach energetycznych w ciele – czakrach oraz podejmując psychoterapię. Człowiek jest całością. Ciało, umysł, nastawienie do życia, środowisko, geny, ruch, jedzenie – wszystko ma wpływ, łączy się ze sobą i na siebie oddziaływuje.

Udostępnienia