Powoli nadchodzi nowy rok. W 2025 na nudę w dietetyce nie mogliśmy narzekać. Widmo regulacji zawodu i burzliwe dyskusje z nią związane trwały przez większość roku. Wreszcie w grudniu pojawiły się rewolucje w żywieniu szpitalnym. Na wiele pytań nie znamy jeszcze odpowiedzi. W tym artykule skupiamy się na trendach i przewidywaniach, które będą kształtowały najbliższe miesiące dietetyków.
Zapraszamy do corocznego zajrzenia w to, co na ten temat mówi redakcyjna szklana kula!
1. Dietetyka w cieniu wielkiej polityki
Pierwsza połowa roku przez wielu dietetyków była postrzegana jako ten moment, w którym pojawi się oczekiwana ustawowa regulacja zawodu. Sam jej kształt budził wiele wątpliwości, pytań i wewnętrznych dyskusji zarówno między dietetykami, jak i przedstawicielami świata akademickiego. Przez jednych postrzegana była jako szansa na podniesienie jakości usług, przez innych jako bardzo daleka od ideału próba. Fakt faktem, że w tym roku posiedzenia zespołu sejmowego urwały się w lipcu, powstało kilka różniących się od siebie projektów. Można odnieść wrażenie, że obecnie ustawa nie jest priorytetowa i choć dyskusja branżowa będzie zapewne jeszcze wciąż trwała – to szanse na realne sfinalizowanie projektu w 2026 roku wydają się już teraz bardzo mgliste.
O wiele dalszy stopień zaawansowania ma zaś inny, bardziej nośny medialnie projekt „Lex Szarlatan„, który ma ukrócić tak szkodliwą w przestrzeni publiczną pseudomedycynę. Obecnie trwają już konsultacje publiczne na ten temat i można zakładać, że ten projekt będzie w nadchodzącym roku sfinalizowany i oddany pod głosowanie. Ustawa ta może zahaczać znacząco o działalność influencerów żywieniowych działających w mediach cyfrowych – szczególnie społecznościowych. Będziemy Was informować na bieżąco (zapisz się w tym celu na newletter).
2. Szpitalne rewolucje
Choć wszyscy spodziewali się, że pilotażowy „Dobry Posiłek” kiedyś wygaśnie, to grudniowa informacja o jego zakończeniu poraziła środowisko dietetyków klinicznych. Po krótkiej stabilizacji po wprowadzeniu zmian w POZ oraz ustawie o niektórych zawodach medycznych wróciły wątpliwości co do rangi i miejsca zawodu dietetyka w NFZ. Szczególnie zaś kontrowersje wzbudził projekt wdrożenia jednolitych standardów żywieniowych w szpitalach. Ministerstwo Zdrowia patrzy na zmiany pozytywnie i wskazuje na korzyści. Polskie Towarzystwo Dietetyki oraz Polskie Towarzystwo Żywienia Klinicznego wystosowało zaś stanowiska wskazujące na istotne braki projektu.
Trzeba mieć jednak na uwadze, że do stycznia czasu jest mało i możemy się spodziewać pełnych zawirowań miesięcy. Ze względu na to, że temat jest nośny politycznie, możemy niestety brać pod uwagę to, że wielka polityka może również tutaj pokrzyżować plany systematycznego uporządkowania tej sfery i raczej szukać dróg na skróty i kompromisów.
Sprawy nie ułatwiają problemy finansowe NFZ. Do tego dochodzi brak pewności, czego można się spodziewać już w styczniu w praktyce żywienia szpitalnego. Jedno jest pewne – rok 2026 będzie oznaczał dla żywienia szpitalnego w Polsce czas zmian.
3. Rosnąca polaryzacja świata popularnej dietetyki
W świecie mediów społecznościowych evidence-based nutrition już nie jest królem. Burza jaka przeszła po wywiadzie z prof. Cichosz, czy też ciągłe kłótnie po każdej publikacji braci Rodzeń wskazują, że dietetyka w świecie mediów społecznościowych staje się spolaryzowana jak nigdy dotąd. Niestety jest to ta sama kalka, którą znamy ze świata polityki i konfliktów społecznych. Algorytmy napędzają kontrowersyjne treści i promują emocjonalne dyskusje.
W tym świecie spokojna argumentacja faktami charakterystyczna dla zawodowych medyków, dietetyków wydaje się tracić na znaczeniu. Społeczeństwo powoli przestaje odbierać medyków i naukowców jako autorytet. Nie są w stanie tego zmienić najlepsze nawet próby indywidualnej walki z pseudomedycyną poprzez komentowanie rolek. Również wspomniany Lex Szarlatan może odnieść odwrotny skutek („uciszają nas”, „spisek big pharma”) oraz budować mit oblężonej twierdzy u zwolenników dietetyki spod znaku medycyny alternatywnej.
Spodziewajmy się zatem jeszcze gwałtowniejszych dyskusji w Internecie i poza nim oraz wciąganie do nich coraz szerszej grupy osób, które do tej pory były neutralne.
4. Tłuszcze zwierzęce i źle rozumiane „naturalne” jedzenie w natarciu
Kolejny trend, który wynika z tego, o czym przed chwilą wspomnieliśmy dotyczy tłuszczów zwierzęcych. Przez lata diety niskowęglowodanowe znajdowały swoich zwolenników. Kiedyś była to dieta Atkinsa, potem dieta Dukana, ostatnio zaś Keto. Obecnie jednak widzimy pewne przełamanie – o ile wspomniane wcześniej miały konkretny cel – osiągnięcie utraty masy ciała i szybkie odchudzanie, to teraz rośnie liczba głosów, że taka dieta jest zwyczajnie zdrowa w każdym możliwym aspekcie.
Wegetarianizm, weganizm, dieta roślinna – wszystkie one trochę wyhamowały swój wzrost. Po drugiej stronie pojawia się natomiast cały szereg zwolenników spożywania dużej ilości tłuszczów zwierzęcych. Negują wyniki badań naukowych na temat wpływu czerwonego mięsa na zdrowie serca, śmiertelność, choroby nowotworowe. Dowodami w tych sporach stają się opinie, nie głosy ekspertów.
To, czego możemy się spodziewać w 2026 roku to coraz większej liczby osób, które z rozmysłem odrzucać będą zalecenia profilaktyki żywieniowej w zakresie ochrony serca. Będzie to wciąż niszowa grupa – jednak rosnąca i bardzo głośna medialnie.
5. Dwa oblicza sztucznej inteligencji
W poprzednich latach wskazywaliśmy na to, że kolejne dekady przyniosą gwałtowny wzrost wykorzystania AI. Zmiany te zachodzą jednak zdecydowanie szybciej niż oczekiwała większość z nas. W świecie dietetyki skupiano się do tej pory na kwestii zagrożenia zawodu (AI sam ułoży diety za darmo!) ale też ułatwienia pracy (zaoszczędzone godzin pracy papierkowej i w prowadzeniu profili poradni).
Nie wiemy jeszcze jakie innowacje przyniesie rok 2026. Wielu ekspertów branży prorokuje, że w najbliższych 5 latach możemy spodziewać się kolejnych przełomów wraz z pojawieniem się AGI (ogólnej sztucznej inteligencji), która będzie potrafiła sama siebie rozwijać i w ten sposób rosnąć w wykładniczym tempie, znacznie przewyższając umysłowe możliwości ludzkie.
Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że znaczenie takich zmian będzie wstrząsem dla świata żywieniowców – tak samo jak dla reszty branż. W naszym przypadku oznacza to zupełną przebudowę pracy z pacjentami. Nieograniczony dostęp do danych i personalizacji diety, wykraczający poza obecne możliwości oznacza w niedalekiej przyszłości kompletną zmianę sposobu pracy z pacjentem oraz zbędność niektórych procesów, jak układanie standardowych „papierowych” jadłospisów. I nie mówimy tutaj o asystentach AI w programach komputerowych do układania diet, tylko o sytuacji w której ten program będzie zbędny. To jeszcze może nie rok 2026 – ale ten moment już nie jest tak odległy jak wydawał się jeszcze przed paroma laty.
Rolą dietetyka będzie tutaj poprowadzenie pacjenta od strony psychodietetycznej oraz skoordynowanie procesu leczenia, ponieważ kwestie techniczne bardziej precyzyjnie będzie w stanie prowadzić maszyna. Oznacza to też, że doświadczenie i umiejętności miękkie będą kluczem do sukcesu w przyszłości. Czysta wiedza jest łatwiej odtwarzana przez maszyny i ciężko będzie z nimi konkurować w tym zakresie.
6. Funkcjonalność żywności kosztem jakości?
Do niedawna żywność funkcjonalna była rynkową niszą. Powoli zaczęło się to zmieniać. Już nawet teraz czasami dietetycy starają się walczyć z wszechobecną modą na to, by wszystko było „HIGH PROTEIN” albo fortyfikowane. Wydaje się jednak, że w kraju, w którym olbrzymią popularnością cieszą się suplementy będzie postępowało dalsze poszukiwanie przez konsumentów dodatkowych elementów funkcjonalnych, które wyróżnią produkt.
Dla producentów wydaje się to bardzo atrakcyjne. Szczególnie w kategoriach o silnej konkurencji dodanie „zdrowych” napisów na etykiecie jest prostsze niż tak popularne do niedawna deklaracje o ekologii, pochodzeniu naturalnym – bio czy organic. Obecnie w Europie te informacje są mocno obwarowane prawnie, więc tym łatwiejszą drogą może stać się fortyfikowanie żywności niż konkurowanie ich jakością i naturalnością.
7. Błonnik i zdrowie jelit
Ostatni trend, który omówimy dotyczy błonnika. Coraz więcej ekspertów bije na alarm, że nasze społeczeństwo cierpi na deficyt spożycia tego składnika. Wiele osób łączy to też z licznymi problemami ze zdrowiem jelit. Możemy spodziewać się, że producenci żywności chętnie będą korzystali z tej fali zainteresowania tym składnikiem i więcej inwestowali w produkty i dania bogate w błonnik. Może to być trend bardzo korzystny dla społeczeństwa pod warunkiem, że nie wpadniemy w pułapkę słabej jakościowo żywności ultraprzetworzonej z dodatkiem błonnika, które wypierać będą zdrowe produkty pełnoziarniste o prostym składzie.
Spodziewajmy się w gabinetach więcej pacjentów, którzy będą chcieli odpowiedzi na to właśnie pytanie – jak odżywiać się z korzyścią dla układu pokarmowego. Czy stosować probiotyki? A może maślan? Skąd brać błonnik? To pytania na które – my dietetycy powinniśmy pomóc im znaleźć odpowiedzi.
Podsumowanie
To tyle. Pozostałe kwestie pokaże nam przyszłość. Jesteśmy ciekawi Waszej opinii na temat tego, co jeszcze wydarzy się w przyszłym roku. Zapraszamy serdecznie do dyskusji w Klubie Dietetyków!






