W dobie XXI wieku społeczeństwo w Polsce boryka się z coraz większym problemem nadużywania cukru w diecie oraz walki z licznymi nowotworami. O tych problemach rozmawiamy z Agatą Lewandowską – dietetyczką z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem, autorka przeszło 20 poradników dietetycznych, które ukazały się nakładem Wydawnictwa RM.
Wywiad z Agatą Lewandowską
Redakcja: Co było dla Pani największym impulsem do napisania „Detoksu cukrowego”? Czy inspiracją były konkretne przypadki z praktyki dietetycznej, czy może osobiste doświadczenia?
Agata Lewandowska: Kilka lat temu panowała moda na diety bezcukrowe i rozmaite detoksy. Niekoniecznie racjonalnie zaplanowane i dobre dla zdrowia, a także pełne restrykcji i zakazów – które na dłuższą metę mogą przynieść więcej szkody niż pożytku i spowodować że rzucimy wszystkie diety, czując, że to „nie dla nas”. Detoks cukrowy był taką moją odpowiedzią na te trendy. Kto przeczyta tę książkę dokładnie – zauważy, że nie ma ona nic wspólnego z dietami cud i typowymi restrykcyjnymi detoksami. Zawiera treści edukacyjne na temat cukru w diecie oraz jadłospis i przepisy, które mają na celu pomóc trochę się odzwyczaić od bardzo przesłodzonej diety.
Redakcja: W „Diecie antyrakowej” porusza Pani temat wpływu diety na profilaktykę nowotworową. Jakie wyzwania napotkała Pani podczas przekładania skomplikowanej wiedzy naukowej na przystępny język dla czytelników?
Agata Lewandowska: Ciężko czasem uniknąć przy pisaniu trudnych, chemicznych nazw (i trochę takich nazw w książce się pojawia). Redakcja wydawnictwa czuwa jednak nad tym, by treść była zrozumiała i nie brzmiała jak podręcznik akademicki. Ja ze swojej strony lubię w swoich książkach używać nieco storytellingu, metafor czy porównań – które pozwolą Czytelnikom lepiej zrozumieć zachodzące procesy.
Redakcja: Obie książki tj. ,,Dieta antyrakowa” oraz ,,Detoks cukrowy” doczekały się kolejnych wydań. Jakie zmiany lub aktualizacje wprowadziła Pani w nowych wydaniach? Czy pojawiły się nowe badania lub zalecenia, które wpłynęły na treść książek?
Agata Lewandowska: Zdecydowanie więcej zmian było potrzebnych w poradniku pt. ,,Detoks cukrowy”. Część tekstu została przeredagowana, tak aby język publikacji był bardziej przystępny i zrozumiały dla Czytelników. Usunęłam odniesienia do starszych badań czy prac naukowych, a dodałam trochę nowej wiedzy, która wyklarowała się w ostatnich latach. Udało mi się także przemycić odrobinę treści o charakterze psychodietetycznym. W publikacji o diecie antyrakowej poprawki były dotychczas raczej kosmetyczne.
Redakcja: W poradniku pt. „Detoks cukrowy” omawia Pani ukryte źródła cukru w diecie. Które produkty najbardziej zaskakują Pani pacjentów pod tym względem?
Agata Lewandowska: Z reguły największe zdziwienie budzi zawartość cukru w produktach, które nie są typowo słodkie. np. w gotowych daniach, sosach. Zaskakująca może być także ilość cukru w konkretnym produkcie. Ludzie są zawsze zdziwieni, ile łyżeczek cukru może być w jednej kawie z syropem z bitą śmietaną i innymi dodatkami lub w jednej porcji naleśników z serem.
Redakcja: W książce pt. „Dieta antyrakowa” znajdziemy przepisy na dania wspierające profilaktykę nowotworową. Czy może Pani podzielić się ulubionym przepisem z tej książki?
Agata Lewandowska: Chociaż nie jestem jakąś szczególną fanką mięsa – naprawdę lubię pieczone kotlety z czosnkiem, które szczerze mówiąc, smakują mi bardziej niż tradycyjne, smażone na dużej ilości oleju. Bardzo przypadł mi także do gustu omlet z jarmużem. Nie przepadam za jarmużem i długo szukałam na niego sposobu w kuchni, a w zaproponowanej przeze mnie formie naprawdę jest smaczny. Uwielbiam surówkę z pomarańczą oraz sałatkę z burakiem i kozim serem. Dość często robię też zupę z soczewicy i niektóre z zaprezentowanych w książce owsianek. Makaron z łososiem i rukolą (w różnych modyfikacjach) to zaś stały element mojego jadłospisu.
Redakcja: W książce pt. ,,Dieta antyrakowa” porusza Pani temat substancji szkodliwych, takich jak mykotoksyny czy związki powstające podczas smażenia. Jakie proste zmiany w codziennym gotowaniu może Pani polecić, aby ograniczyć ich spożycie?
Agata Lewandowska: Jeśli chodzi o mykotoksyny – niczego niestety nie zmienimy w czasie gotowania. Możemy tylko unikać potencjalnego ryzyka podczas zakupów (np. nie kupować sypkich produktów na wagę, które to leżą w sklepach często tygodniami z dostępem powietrza, wilgoci i różnych mikroorganizmów) oraz właściwie przechowywać żywność. Jeśli zaś chodzi o „zdrowsze” smażenie – w książce podaję szereg porad, co można zrobić, by zneutralizować część zagrożeń. Należą do nich np. wybór odpowiedniego tłuszczu, smażenia zawsze na świeżym tłuszczu – możliwie krótkie i mało agresywne, unikanie przypalania dań,a także przyprawianie smażonych produktów przeciwutleniającymi ziołami i przyprawami.
Redakcja: Czy otrzymuje Pani informacje zwrotne od czytelników, którzy wprowadzili zmiany w diecie po lekturze Pani książek? Jakie historie najbardziej utkwiły Pani w pamięci?
Agata Lewandowska: Rzadko otrzymuję feedback od czytelników, ale pamiętam historię, gdy pewien pan wprowadził w życie wskazówki z książek ,,Cholesterol pod kontrolą” oraz ,,Pokonaj nadciśnienie dietą DASH”, a jego stan zdrowia i wyniki badań po kilku miesiącach poprawiły się, zaskakując nawet lekarza. Rozmawiałam z osobami, które bardzo chwaliły sobie książkę pt. ,,Hashimoto od kuchni”, które pozwoliła im poukładać sobie w głowie niezbędną wiedzę i porzucić mity z internetu. Znam osoby, które schudły i poczuły się lepiej po skorzystaniu z jadłospisu dołączonego do poradnika pt. ,,Detoks cukrowy”. Pamiętam też panią, która była autentycznie zdziwiona, że zdrowe posiłki mogą być smaczne, dobrze przyprawione i wyglądające apetycznie.
Redakcja: Czy zauważyła Pani różnice w odbiorze książek przez różne grupy wiekowe lub zawodowe? Jakie pytania najczęściej zadają Pani czytelnicy podczas spotkań autorskich?
Agata Lewandowska: Nie zauważyłam wyraźnych różnic-po moje książki sięgają bardzo różne osoby, ponieważ tematyka jest mocno zróżnicowana. Dotyka stylu życia, edukacji żywieniowej oraz konkretnych chorób i schorzeń. Myślę, że najczęstsze dwie grupy pytań, jakie padają to po pierwsze: prośby o indywidualne porady – co niestety jest niemożliwe w sytuacji spotkania autorskiego oraz co tu dużo mówić – nieprofesjonalne, gdy nie ma się pełnego wywiadu, tylko dwa ogólne zdania na temat zaistniałej sytuacji zdrowotnej. Druga grupa dotyczy zaś tego, jak to wygląda u mnie. Czy stosuję się do prezentowanych zasad racjonalnego żywienia, jak mi idzie, jak łączę to z życiem prywatnym i zawodowym.
Redakcja: Czy planuje Pani kontynuację serii książek o tematyce zdrowotnej? Może pojawią się nowe tytuły skupiające się na innych aspektach zdrowego stylu życia?
Agata Lewandowska: Oczywiście. Wspólnie z Wydawnictwem RM cały czas pracujemy nad nowymi pozycjami. W tej chwili przygotowujemy kontynuacją serii UZDRAWIAJĄCA MOC o różnych prozdrowotnych produktach (w ramach tej serii ukazały się np. książki o aronii, czarnym bzie, kurkumie, pokrzywie, czosnku, mniszku lekarskim – a będzie ich więcej). Oprócz tego już w sierpniu swoją premierę będzie miała książka pt. ,,, JELITA w normie. Dieta w zespole jelita drażliwego”.
Redakcja: Jakie trendy w dietetyce i żywieniu obserwuje Pani obecnie? Czy są tematy, które szczególnie Panią interesują i które chciałaby Pani zgłębić w przyszłych publikacjach?
Agata Lewandowska: Szczególnie interesuje mnie szeroko rozumiana profilaktyka żywieniowa chorób i schorzeń wyjątkowo rozpowszechnionych w naszych czasach. Prawie wszystkie problemy zdrowotne, które najbardziej mnie zajmują, wynikają zaś pośrednio lub bezpośrednio ze stresu oksydacyjnego i stanu zapalnego, a także ze złego stanu mikrobioty jelitowej i samych jelit. Tylko w nielicznych książek o tym nie wspominam. Mogę chyba zdradzić, że powstaje też powoli książka, odnosząca się wyłącznie do stanu zapalnego jako przyczyny chorób. Na jej łamach zgłębiam temat jeszcze bardziej i staram szukać się codziennych rozwiązań, które pomogą czytelnikom. Obserwowałam już mody na dietę białkową, dietę paleo, dietę bez cukru, bez tłuszczu, bez glutenu, bez zbóż… teraz chyba najmodniejsze są diety ketogeniczne i im podobne. Martwi mnie trochę, że ludzie stale szukają czegoś, co można by wykluczyć z jadłospisu, licząc, że to rozwiąże wszystkie ich problemy. Niepokoi mnie też rosnąca polaryzacja, fiksacja na punkcie konkretnych diet i narzucanie innym swojego zdania w zakresie wyborów żywieniowych. W rzeczywistości optymalna dieta dla większości osób to dieta urozmaicona, czerpiąca ze wszystkich lub z większości grup produktów spożywczych.






