12 maja 2026 rząd przyjął projekt Lex Szarlatan. Tym samym projekt trafi do Sejmu. W przypadku przyjęcia wchodziłby on w życie 3 miesiące po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. Wśród licznych zapytań złożonych w sprawie ustawy wielokrotnie padało pytanie o dietetyków. Nic dziwnego, w końcu dietetycy są bardzo aktywni w mediach społecznościowych. Dietetyka kliniczna dotyka mocno kwestii zdrowia pacjentów, zaś ten obszar staje się właśnie mocno regulowany.
Kary związane z niedozwolonymi praktykami mogą sięgać nawet 1 mln złotych.
Ministerstwo odpowiada
Po pierwsze podkreślmy, że wszystkie odpowiedzi Ministerstwa wskazują, że samo udzielanie porad dietetycznych nie jest na cenzurowanej liście. Dotyczy to dietetyków, tak jak chociażby fizjoterapeutów, zielarzy, specjalistów medycyny chińskiej, masażystów. Dopóki działają zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.
W jednym z pytań od osoby fizycznej czytamy „To jak sformułowany jest projekt ustawy, zwłaszcza rozdział 13c art 67z1 pkt 5, zabije w Polsce całą dietetykę. Jeśli „aktualną wiedzą medyczną” będzie to co jest opisane w oficjalnych wytycznych i zaleceniach (a pewnie tak to definiujecie) a nie to, co mówi aktualna wiedza naukowa (to nie jest to samo, zalecenia zawsze są opóźnione względem nauki), to z internetu będzie musiało zniknąć 90% treści publikowanych przez dietetyków, bo np. informują w nich oni o dietach albo suplementach których skuteczność i bezpieczeństwo jest opisane w literaturze naukowej, ale nie jest wpisane w oficjalne wytyczne.„
Ministerstwo w odpowiedzi uspokaja: „Uwaga niezasadna. Jednym z podstawowych praw pacjenta jest prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (art. 6 ust .1 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). Przepis ten nie wprowadza definicji legalnej aktualnej wiedzy medycznej a jej rozumienie zostało ukształtowane w literaturze i orzecznictwie. Wiedza medyczna wykorzystywana w celu udzielania pacjentowi świadczeń zdrowotnych w danym czasie musi spełniać bezwzględny warunek , rozumiany – zgodnie z definicją słownikową – jako „obowiązujący w danej chwili”. Jedynie metoda bezpieczna dla pacjentów, zweryfikowana naukowo oraz skuteczna w leczeniu danych chorób może być uznana za odpowiadającą wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej.„
Zapytania od organizacji branżowych
Wśród kilku uwag Polskie Towarzystwo Nauk Żywieniowych zgłosiło także tę w kwestii pseudomedycznych działalności w kwestii dietoterapii. Odpowiedź wskazuje, że faktycznie jest to traktowane jako działanie naruszające przepisy, bo „Udzielanie świadczeń w zakresie dietoterapii i przypisywanie tym świadczeniom efektów leczniczych, których nie posiadają, stanowiłoby praktykę pseudomedyczną.„
W praktyce
Wyobraź sobie, że do Twojego gabinetu wchodzi pacjent z cukrzycą typu 2. Od miesięcy walczy z poziomem glukozy, bierze leki, a lekarz zaleca mu kolejne dawki insuliny. Pacjent mówi jednak: „Pani dietetyk, słyszałem, że odpowiednia dieta może sprawić, że w ogóle nie będę musiał brać insuliny. Może spróbujemy odstawić leki?”. Ty dobrze wiesz, że żywienie to klucz w terapii cukrzycy. Niemniej w świetle projektu tzw. Lex Szarlatan może pojawić się pytanie: co powinien zrobić dietetyk w tej sytuacji? Czy ułożenie diety bez złych intencji nie zostanie zinterpretowane jako łamanie prawa? Sprawdźmy, co mówi obecna forma projektu ustawy.
UWAGA: tekst nie stanowi też porady prawnej. Zalecamy śledzenie aktualnego prawodawstwa i interpretacji.
Czym jest Lex Szarlatan i kogo dotyczy?
Lex Szarlatan to potoczna nazwa projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o systemie powiadamiania ratunkowego. Wprowadza rozdział o zwalczaniu praktyk pseudomedycznych. Choć nie dotyczy bezpośrednio dietetyków, to pośrednio już tak. W końcu wszyscy dietetycy działają w styczności z usługami medycznymi i doradzają osobom zdrowym, jak i chorym.
Czym jest praktyka pseudomedyczna?
Projekt definiuje praktykę pseudomedyczną w rozdziale 13c. Jest to dość długa lista. W skrócie i uproszczeniu za praktykę taką może uchodzić między innymi:
- podejmowanie działań zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego,
- oferowanie metody niebędącej świadczeniem zdrowotnym, lecz o jej właściwościach,
- stosowanie metody, prowadzącej do pogorszenia zdrowia,
- niepodjęcia zgodnej z aktualną wiedzą medyczną metody diagnostycznej lub leczniczej,
- wykonywanie działalności leczniczej bez uzyskaniu wpisu do rejestru,
- publiczna promocja metody diagnostycznej lub leczniczej niezgodnej z aktualną wiedzą, która zagraża zdrowiu,
- Przedstawianie metod w takim sposób, by wywołać wrażenie u pacjenta o ich szkodliwości i nieskuteczności. Podejmowane dla korzyści majątkowej lub osobistej.
Wyjątkiem są eksperymenty medyczne, badania kliniczne, które są regulowane innymi aktami prawnymi.
Jak to ma się do dietetyków?
W gabinecie
Pamiętajmy, że obecnie dietetyk pracujący w gabinecie nie jest uznany za zawód medyczny. Dlatego jeszcze surowiej traktowane jest wchodzenie w obszar zarezerwowany dla lekarzy. Diagnozowanie i leczenie na własną rękę lub podważanie decyzji lekarza może być w prosty sposób uznane za pseudomedycynę.
Dodatkowo ze względu na brak ustawy regulującej dietetyków budziła w środowisku pewien niepokój możliwość skrajnej interpretacji – uznania, że dietoterapia może być traktowana jako „działanie służące poprawie zdrowia przez osobę niewykonującą zawodu medycznego„. Szczególnie ryzykowne może być podejmowanie działań mogących wpływać na efekt farmakoterapii. Do takich można zaliczyć między innymi suplementację.
Jak wspomnieliśmy, to skrajne podejście i prawodawca podkreśla, że nie to jest celem ustawy.
Natomiast zakazane jest na pewno deklarowanie, że jakaś forma dietoterapii samoistnie wyleczy pacjenta podlegającego leczeniu. Skrajnym przykładem mogłoby być sugerowanie odstawienia farmakoterapii lub odstawienie leczenia onkologicznego.
Nasz przykład ze wstępu artykułu o pacjencie z cukrzycą, również jest warto potraktować jako ryzykowany. Dietetyk nie ma prawa sugerować, że pacjent przez zmianę diety może zrezygnować z insuliny.
W social media
Jeśli projekt wejdzie w życie, jeszcze większą ostrożność należy zachować przy publikacji w social media. Wirusowo rozprzestrzeniające się wpisy mogą być pod lupą organów.
Jako dietetycy znamy liczne przykłady wątpliwych medycznie przekazów w Internecie i mediach. Detoksy sokowe jako terapia na raka, wlewy witaminowe czy testy nietolerancji IgG. Pamiętaj, że publikując w Internecie niesprawdzone medycznie informacje już teraz podejmujesz pewne ryzyko. Lex Szarlatan zwiększy możliwości urzędu w eliminowaniu tych praktyk i nakładaniu poważnych kar finansowych.
Edukacja zdrowotna
Projekt wspomina o „promowaniu metod pseudozdrowotnych”. Nakłada to jeszcze większą odpowiedzialność za to, co dietetycy publikują i mówią. W szczególności należy uważać na wszelkie metody dietoterapii i leczenia, które nie mają silnych dowodów naukowych. Przykładami mogą być detoksy, diety głodówkowe, megadawki witamin – wykorzystywane jako element leczenia jakiejkolwiek choroby.
Należy także uważać na reklamowanie niestandardowych form testów diagnostycznych. Takimi przykładami może być chociażby test włosa, czy biorezonans.
Edukacja żywieniowa i promocja zdrowej diety, zmiany stylu życia raczej nie zostaną zakwalifikowane jako pseudomedyczne. Nie są one formą leczenia. Wymagać mogą jednak jasnego rozgraniczenia.
Jak praktykować dietetykę bezpiecznie?
Po pierwsze, warto śledzić dalszy rozwój projektu ustawy Lex Szarlatan. Stosowanie dietoterapii jest ważnym elementem ochrony zdrowia. Natomiast należy pamiętać i podkreślać, że dieta:
- nie zastępuje farmakoterapii,
- nie sugeruje rezygnacji z leczenia opartego na EBM,
- nie bazuje na metodach bez potwierdzenia naukowego.
Suplementy powinny być rekomendowane wyłącznie w granicach aktualnej wiedzy naukowej i nigdy jako alternatywa dla leczenia lub mogące powodować interakcje z lekami.
Podsumowanie
Projekt ustawy Lex Szarlatan nie wspomina bezpośrednio o dietetykach ani o suplementach, ale definicja „praktyk pseudomedycznych” może obejmować część działalności dietetyków. Dotyczy to zwłaszcza dietoterapii chorób, stosowania suplementacji leczniczej, reklamowania niezweryfikowanych metod czy alternatyw dla medycyny opartej na dowodach. W konsekwencji może to ograniczyć działalność dietetyków lub narazić ich na postępowania Rzecznika. W przyszłości projektowana ustawa o zawodzie dietetyka może pomóc zażegnać to ryzyko prawne. Oczywiście pod warunkiem, że zawód zostanie formalnie uznany za medyczny.
Na podstawie: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12398957/






