Wyobraź sobie, że do Twojego gabinetu wchodzi pacjent z cukrzycą typu 2. Od miesięcy walczy z poziomem glukozy, bierze leki, a lekarz zaleca mu kolejne dawki insuliny. Pacjent mówi jednak: „Pani dietetyk, słyszałem, że odpowiednia dieta może sprawić, że w ogóle nie będę musiał brać insuliny. Może spróbujemy odstawić leki?”. Ty dobrze wiesz, że żywienie to klucz w terapii cukrzycy. Niemniej w świetle projektu tzw. Lex Szarlatan może pojawić się pytanie: co powinien zrobić dietetyk w tej sytuacji? Czy ułożenie diety bez złych intencji nie zostanie zinterpretowane jako łamanie prawa? Sprawdźmy, co mówi obecna forma projektu ustawy.
UWAGA: tekst dotyczy projektu ustawy, będącej obecnie na etapie konsultacji publicznych (tu szczegóły – rcl.gov.pl). Nie stanowi też porady prawnej. Zalecamy śledzenie aktualnego prawodawstwa.
Czym jest Lex Szarlatan i kogo dotyczy?
Lex Szarlatan to potoczna nazwa projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o systemie powiadamiania ratunkowego. Wprowadza rozdział o zwalczaniu praktyk pseudomedycznych. Choć nie dotyczy bezpośrednio dietetyków, to pośrednio już tak. W końcu wszyscy dietetycy działają w styczności z usługami medycznymi i doradzają osobom zdrowym, jak i chorym.
Czym jest praktyka pseudomedyczna?
Projekt definiuje praktykę pseudomedyczną w rozdziale 13c. Jest to dość długa lista. W skrócie i uproszczeniu za praktykę taką może uchodzić między innymi:
- podejmowanie działań zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego,
- oferowanie metody niebędącej świadczeniem zdrowotnym, lecz o jej właściwościach,
- stosowanie metody, prowadzącej do pogorszenia zdrowia,
- niepodjęcia zgodnej z aktualną wiedzą medyczną metody diagnostycznej lub leczniczej,
- wykonywanie działalności leczniczej bez uzyskaniu wpisu do rejestru,
- publiczna promocja metody diagnostycznej lub leczniczej niezgodnej z aktualną wiedzą, która zagraża zdrowiu,
- Przedstawianie metod w takim sposób, by wywołać wrażenie u pacjenta o ich szkodliwości i nieskuteczności. Podejmowane dla korzyści majątkowej lub osobistej.
Wyjątkiem są eksperymenty medyczne, badania kliniczne, które są regulowane innymi aktami prawnymi.
Jak to ma się do dietetyków?
W gabinecie
Pamiętajmy, że obecnie dietetyk pracujący w gabinecie nie jest uznany za zawód medyczny. Dlatego jeszcze surowiej traktowane jest wchodzenie w obszar zarezerwowany dla lekarzy. Diagnozowanie i leczenie na własną rękę lub podważanie decyzji lekarza może być w prosty sposób uznane za pseudomedycynę.
Dodatkowo ze względu na brak ustawy regulującej dietetyków można wręcz dojść do pewnej skrajności w interpretacji i uznać, że dietoterapia może być uznana jako „działanie służące poprawie zdrowia przez osobę niewykonującą zawodu medycznego„. Szczególnie ryzykowne może być podejmowanie działań mogących wpływać na efekt farmakoterapii. Do takich można zaliczyć między innymi suplementację.
Jak wspomnieliśmy, to skrajne podejście i należy domniemywać, że nie taka jest intencja prawodawcy.
Natomiast zakazane jest na pewno deklarowanie, że jakaś forma dietoterapii samoistnie wyleczy pacjenta podlegającego leczeniu. Skrajnym przykładem mogłoby być sugerowanie odstawienia farmakoterapii lub odstawienie leczenia onkologicznego.
Nasz przykład ze wstępu artykułu o pacjencie z cukrzycą, również jest warto potraktować jako ryzykowany. Dietetyk nie ma prawa sugerować, że pacjent przez zmianę diety może zrezygnować z insuliny.
W social media
Jeśli projekt wejdzie w życie, jeszcze większą ostrożność należy zachować przy publikacji w social media. Wirusowo rozprzestrzeniające się wpisy mogą być pod lupą organów.
Jako dietetycy znamy liczne przykłady wątpliwych medycznie przekazów w Internecie i mediach. Detoksy sokowe jako terapia na raka, wlewy witaminowe czy testy nietolerancji IgG. Pamiętaj, że publikując w Internecie niesprawdzone medycznie informacje już teraz podejmujesz pewne ryzyko. Lex Szarlatan zwiększy możliwości urzędu w eliminowaniu tych praktyk i nakładaniu poważnych kar finansowych.
Edukacja zdrowotna
Projekt wspomina o „promowaniu metod pseudozdrowotnych”. Nakłada to jeszcze większą odpowiedzialność za to, co dietetycy publikują i mówią. W szczególności należy uważać na wszelkie metody dietoterapii i leczenia, które nie mają silnych dowodów naukowych. Przykładami mogą być detoksy, diety głodówkowe, megadawki witamin – wykorzystywane jako element leczenia jakiejkolwiek choroby.
Należy także uważać na reklamowanie niestandardowych form testów diagnostycznych. Takimi przykładami może być chociażby test włosa, czy biorezonans.
Edukacja żywieniowa i promocja zdrowej diety, zmiany stylu życia raczej nie zostaną zakwalifikowane jako pseudomedyczne. Nie są one formą leczenia. Wymagać mogą jednak jasnego rozgraniczenia.
Jak praktykować dietetykę bezpiecznie?
Po pierwsze, warto śledzić dalszy rozwój projektu ustawy Lex Szarlatan. Stosowanie dietoterapii jest ważnym elementem ochrony zdrowia. Natomiast należy pamiętać i podkreślać, że dieta:
- nie zastępuje farmakoterapii,
- nie sugeruje rezygnacji z leczenia opartego na EBM,
- nie bazuje na metodach bez potwierdzenia naukowego.
Suplementy powinny być rekomendowane wyłącznie w granicach aktualnej wiedzy naukowej i nigdy jako alternatywa dla leczenia lub mogące powodować interakcje z lekami.
Podsumowanie
Projekt ustawy Lex Szarlatan nie wspomina bezpośrednio o dietetykach ani o suplementach, ale definicja „praktyk pseudomedycznych” może obejmować część działalności dietetyków. Dotyczy to zwłaszcza dietoterapii chorób, stosowania suplementacji leczniczej, reklamowania niezweryfikowanych metod czy alternatyw dla medycyny opartej na dowodach. W konsekwencji może to ograniczyć działalność dietetyków lub narazić ich na postępowania Rzecznika. W przyszłości projektowana ustawa o zawodzie dietetyka może pomóc zażegnać to ryzyko prawne. Oczywiście pod warunkiem, że zawód zostanie formalnie uznany za medyczny.
Na podstawie: https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12398957/13136259/13136260/dokument722370.pdf






