Jedzenie w rozproszeniu od lat uznawane jest za jeden z głównych powodów przejadania się. Telewizor, telefon czy laptop przy stole mają, według popularnych zaleceń, prowadzić do większego spożycia kalorii. Najnowsza metaanaliza pokazuje jednak, że sprawa jest bardziej złożona.
Co stwierdzono?
Badacze przeanalizowali 50 badań eksperymentalnych, sprawdzając, jak rozproszenie wpływa na ilość jedzenia zarówno w trakcie posiłku, jak i później. Wyniki zaskakują: samo jedzenie „tu i teraz” nie zawsze rośnie.
W ujęciu ogólnym nie znaleziono jednoznacznych dowodów, że rozproszenie zwiększa ilość spożywanego jedzenia podczas posiłku. Kluczowe okazało się jednak to, czym dokładnie jest to rozproszenie.
Rodzaj rozpraszacza ma znaczenie!
Największy efekt obserwowano przy tzw. biernych rozpraszaczach: takich jak oglądanie telewizji czy słuchanie muzyki. W takich sytuacjach rzeczywiście spożycie było wyższe. Natomiast bardziej angażujące czynności, wymagające koncentracji lub aktywności fizycznej, nie prowadziły do zwiększonego jedzenia, a czasem nawet działały odwrotnie.
Co jest więc nie tak z rozpraszaczami?
Osoby jedzące w rozproszeniu spożywały więcej w kolejnym posiłku. Ten efekt był wyraźny i powtarzalny w badaniach. Co ciekawe, nie zależał od tego, ile czasu minęło między posiłkami.
Jednym z możliwych wyjaśnień jest wpływ na pamięć. Kiedy jemy w rozproszeniu, mniej uwagi poświęcamy samemu posiłkowi: jego smakowi, objętości czy sytości. W efekcie mózg „słabiej rejestruje”, że jedliśmy, co może prowadzić do większego apetytu później.
Przeczytaj więcej na temat badania w Klubie Dietetyków (dla zalogowanych): LINK






