Smartfon z aplikacją AI rozpoznaje kurczaka, ryż i sos, po chwili na ekranie pojawia się liczba kalorii. Cała operacja trwa krócej niż ręczne wpisanie jednego składnika. Niestety. Badacze sprawdzili cztery popularne aplikacje na posiłkach o dokładnie znanym składzie. Żadna nie poradziła sobie dobrze: kaloryczność była zaniżana przeciętnie o około jedną trzecią.
Rosnąca popularność dzienniczków żywieniowych AI
Fotograficzny dzienniczek żywieniowy jest jednym z tych zastosowań sztucznej inteligencji, które niemal idealnie odpowiadają na codzienny problem. Tradycyjne monitorowanie diety wymaga zapamiętywania produktów, szacowania porcji, wyszukiwania ich w bazie i wpisywania kolejnych wartości. Tutaj wystarczy zdjęcie.
Algorytm rozpoznaje znajdujące się na talerzu produkty, próbuje oszacować ich ilość, a następnie zestawia je z bazą danych żywieniowych. W teorii wynik powinien być zbliżony do tego, który użytkownik uzyskałby po dokładnym zważeniu i wpisaniu wszystkich składników.
Tyle że właśnie wielkość porcji jest jednym z trudniejszych elementów do odczytania ze zwykłej fotografii. Zdjęcie nie pokazuje również wprost, ile tłuszczu wykorzystano podczas przygotowania potrawy ani jak dokładnie powstał sos czy dressing.
Badacze z amerykańskiego National Institute of Diabetes and Digestive and Kidney Diseases postanowili to sprawdzić.
4 aplikacja pod lupą badaczy
Badacze wykorzystali 102 posiłki przygotowane na potrzeby większego kontrolowanego badania żywieniowego prowadzonego w NIH Clinical Center. Ich skład był dokładnie znany. Przeciętny posiłek miał 918 kcal, 60 g węglowodanów, 61 g tłuszczu i 36 g białka. Nie były to wyłącznie niewielkie porcje: wartość energetyczna mieściła się w zakresie od 592 do 1211 kcal.
Każdy posiłek został sfotografowany, a zdjęcia przekazano do analizy czterem komercyjnie dostępnym aplikacjom: MyFitnessPal, LoseIt!, CalAI i Appediet.
Jak bardzo mylą się kalkulatory online?
Wszystkie cztery aplikacje pomyliły się w tym samym kierunku. MyFitnessPal zaniżał kaloryczność przeciętnie o 327 kcal, LoseIt! o 333 kcal, CalAI o 345 kcal, a Appediet o 252 kcal. Wszystkie różnice były istotne statystycznie.
W praktyce oznaczało to niedoszacowanie wartości energetycznej posiłku o około 33%.
Na tym problem się nie kończył. Nie chodziło bowiem wyłącznie o stały błąd, który można byłoby łatwo skorygować. Dla MyFitnessPal różnice między wynikiem aplikacji a rzeczywistą wartością pojedynczego posiłku mieściły się w bardzo szerokim przedziale: od niedoszacowania o 884 kcal do przeszacowania o 246 kcal. W pozostałych aplikacjach rozrzut był również znaczny.
Największy problem aplikacje miały z tłuszczem. Węglowodany okazały się łatwiejsze do oszacowania. To właśnie dla węglowodanów zgodność wyników była najlepsza spośród analizowanych parametrów.
Czy rezygnować ze skanowania produktów?
Nie do końca, jeśli później je ręcznie korygujemy. Badanie pokazuje jednak słaby punkt technologii, która na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo precyzyjna. Program potrafi rozpoznać produkt na obrazie, ale przejście od odpowiedzi „co znajduje się na talerzu?” do „ile dokładnie energii znajduje się na talerzu?” okazuje się znacznie trudniejsze.
Przeczytaj co to oznacza dla praktyki gabinetów dietetycznych.
W Klubie Dietetyków znajdziesz pełniejsze omówienie: praktyczny komentarz, jak tę wiedzę można wykorzystać w pracy z pacjentem.
- wnioski dla praktyki gabinetowej,
- ograniczenia badania,
- dyskusja dla dietetyków.
Bibliografia:
- https://www.eurekalert.org/news-releases/1136415






