Dieta, systematyka, ruch

Dieta, systematyka, ruch to 3 słowa, które moim zdaniem są źródłem sukcesu w utracie zbędnych kilogramów. Pytanie czy dieta musi być bardzo drastyczna czy wystarczy tylko wyeliminować z niej trochę zbędnych produktów? W tym artykule chciałbym opisać przykład swojej osoby i swoich spostrzeżeń. Jestem 33 letnim mężczyzną średniego wzrostu ważącym obecnie 74 kilogramy. W wieku 25 lat zostałem powołany  do czynnej służby wojskowej, był to czas kiedy moja waga z trudem dochodziła do 64 kilogramów. Wiadomo, wojsko, ćwiczenia, regularne  posiłki o stałych porach i  prawie 10 kg niedowagi. W tamtym czasie miałem jedno marzenie – chciałem przytyć i wśród  tych wszystkich facetów, młodszych ode mnie, wyglądać  jak mężczyzna a nie jak  niedożywiony nastolatek.

Fanette, pixabay, cc0

Udało się, regularne posiłki sprawiły że przytyłem do 70 kg (hurra!). Służba wojskowa zakończona, czas do domu, no i wiadomo poszukiwanie nowej pracy, z która jak się okazało nie było źle, bo niemal natychmiast po zakończeniu służby ją dostałem. To była nowa praca, nowa branża i nowe stresy jak i to, że nagle metabolizm, który dotychczas był bardzo dobry został zaburzony. Jedyny ruch jaki pojawił się w tamtym okresie to był wyjazd do klienta i załadowanie potrzebnych dla niego materiałów do auta, nie licząc wyjścia do pobliskiego baru po obiad. Wracając do tamtego czasu, jadałem dwa obiady – jeden w pracy drugi w domu podobnie jak reszta posiłków – wszystko podwójnie, plus przekąski miedzy czasie. Żołądek stał się jak studnia bez dna przez co dobiłem do 97 kilogramów. Skutkowało to okropnym problem z bólem kolan, schylaniem się i ogólne złym samopoczuciem. Ponadto doświadczyłem spadku samooceny, poczucia utraty kontroli i niechęci do wszystkiego.

Kiedy zobaczyła mnie moja mama, która pracuje za granicą i widzimy się dość rzadko nie poznała mnie, żona z miłości i grzeczności mówiła „misiek nie martw się to tylko parę kilo szybko zgubisz, będzie ciepło spalisz”. Ja jednak czułem, że w tym momencie jestem zupełnie innym człowiekiem, czułem się brzydki i gruby, słaby psychicznie. W tym czasie tak dużo działo się w moim życiu, że chyba zabrakło mi impulsu do działania.

No i stało się spotkanie w gronie starych, dobrych znajomych i tekst „O! stary, ale klocek się zrobiłeś” – to było jak mocne uderzenie czymś ciężkim w twarz. Wtedy powiedziałem koniec!!! Biorę się za siebie. Przyznam, że było to bardzo trudne, śledzenie diet, czytanie różnych poradników, testowanie suplementów odchudzających i wiele innych.

W końcu trafiło do mnie, że co mi z tego skoro dalej nie widzę gdzie popełniam błąd. Poprosiłem kolegę, który jest trenerem  krav magi o pomoc i wtedy usłyszałem „chłopie, ty nie suplementy tylko zacznij się więcej ruszać, nie autem a spacerem, nie biegiem na początek a truchtem, a przede wszystkim ogranicz wszystkie złe tłuszcze i jedz więcej warzyw” . Wracając do domu zacząłem analizować czego jest za dużo w moich posiłkach. Okazało się, że królował majonez – mój kochany dodatek do kanapek, sosów, jajek praktycznie był on wszędzie podobnie jak gazowane napoje. W tym momencie świadomie odstawiłem majonez podobnie jak śmietany, sosy do mięs i zabielane zupy. Gazowane napoje zamienione zostały na wodę niegazowaną  i skończyło się podjadanie słodyczy. Zacząłem biegać, początkowo w koło stadionu. Pierwszy dystans (300 m) przypłaciłem technicznym nokautem – zero tlenu, ból kolan, stawów skokowych – tragedia! Systematyczność treningów oraz chęć osiągnięcia pierwszych 10 kg mniej była czymś najważniejszym w moim życiu. Biegałem tak co drugi dzień, jadłem warzywa i owoce do godziny 14:00. Mniejsze porcje jedzenia ale częściej  i przede wszystkim jakość jedzenia – lepsza co się okazuje jest kluczem w całej tej sprawie aż po dziś dzień.

Nagle pojawia się chęć do życia, energia, siły za trzech i dużo większa samoocena. Jedzenie to jedna ważna rzecz, podobnie jak ruch, chociaż kilkanaście minut dziennie, ale bez uporu i konsekwencji w działaniu a przede wszystkim systematyczności na zadowalające efekty nie ma co liczyć.

Do dnia dzisiejszego uprawiam 3 razy w tygodniu bieganie i po każdym z tych biegów cieszę się ogromnie że znów wyszedłem z domu i to zrobiłem tym samym zabijając stres i trudy dnia codziennego. Nie szukam wymówek, takich chociażby zła pogoda za oknem, ani usprawiedliwień. Najważniejsze są dla mnie dieta, systematyka i ruch. W moim odczuciu są to kluczowe słowa do osiągnięcia pełnego sukcesu w zgubieniu zbędnych kilogramów.

Zostaw swoją opinię:

O autorze

Technik technologii żywności specj. żywienie zbiorow e.Od 10 lat interesuje się zdrowym żywieniem a od paru lat intensywnie biega, łącząc ze sobą wiadomości z obu tych dziedzin w poszukiwaniu złotego środka na lepsze samopoczucie i utrzymanie ciała w dobrej kondycji.

  • Marta Wartaszka

    Problem pojawia się w takim czasie, jaki się zbliża. Myślę o świetach. Niby chodzimy na spacery, ale pogoda podobno ma być słaba, a jakoś trzeba strawić te dodatkowe kalorie. Słyszałam, że cholestil max to dobre tabletki na przejedzenie, bo pomagają na pracę dróg żółciowych i dzialaja rozkurczowo

Loading...
Udostępnienia