Recenzja: Bez Cukru – Fontana (2015)

Tytuł: Bez Cukru
Autor: Martina Fontana
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja
Ilość stron: 198

bez-cukruKsiążka „Bez cukru” skierowana jest do osób, które mają problem z uzależnieniem od cukru, spożyciem dużych ilości produktów przetworzonych bogatych w cukier i emocjonalnym stosunkiem do tego typu żywności. Znajdziemy w niej obrazowe przedstawienie sposobu życia, jakie reprezentuje obecnie duża część społeczeństwa oraz refleksję nad tym, dlaczego tak chętnie sięgamy po przesłodzone przemysłowe produkty, mimo że nie przynoszą nam nic dobrego. Kolejna część książki poświęcona jest opisowi procesu przemiany, jaki zachodzi u osób, rezygnujących z cukru. Jest zachętą, aby każdy czytelnik spróbował podjąć wyzwanie i raz na zawsze uwolnił się od słodkiego narkotyku.

Przesłanie książki jest na pewno pozytywne, jednak nie można nie zwrócić uwagi na kilka rażących aspektów. W pierwszej kolejności jest to styl pisania. Uwagę czytelnika na każdym kroku od treści odrywa forma – bardzo liczne wtrącenia w nawiasach, występujące co chwilę wykrzykniki i potoczny język. Kilka razy na każdej stronie zauważamy „cukrowego ćpuna”, „nierozpoznany narkotyk”, „cukrowego diabła” i „cukrowy rollercoaster we krwi”. Być może na niektórych działa taki sposób przekazu i pobudza wyobraźnię. Dobrze, jeśli tak się stanie i pozycja wstrząśnie osobami, które są zapatrzone w swój słodki styl życia i nie widzą w nim nic złego.

Książka opiera się na wywołaniu szoku, wyrwaniu nieświadomego konsumenta z jego bezpiecznej niewiedzy i pokazanie mu, że przemysł spożywczy tylko czeka na jego słabość. O ile niewiele dobrego można powiedzieć o przemyśle spożywczym, który cały czas wymyśla nowe metody, jak oszczędzić na produkcji sprzedawanej żywności i jak skłonić konsumenta, aby kupował coraz więcej, o tyle przedstawianie branży spożywczej jako głównego odpowiedzialnego za otyłość czy problemy z nadmiernym spożyciem cukru, w moim odczuciu tez nie jest właściwym rozwiązaniem. W końcu to my sami wybieramy produkty, które trafiają do naszych koszyków z zakupami. Tłumaczenie się brakiem świadomości można jak najbardziej potraktować poważnie, jeśli mówimy o pseudoowocowych jogurtach, ale nie o gofrach z bitą śmietaną na śniadanie, czy orzeszkach w czekoladzie podjadanych podczas oglądania telewizji. A osoby, które rzeczywiście mają duże problemy ze spożyciem cukru, zwykle przyjmują go w postaci ulubionych słodkości. Co bardzo pozytywne, właśnie dla tych osób w książce „Bez cukru” znajdziemy kilka praktycznych porad, które pomogą uporać się z problemem.

Dwa pierwsze rozdziały przedstawiają obrazowo, jak „cukrożercy” się odżywiają, jak wśród swoich dzieci kształtują nowe pokolenie „cukrożerców” i jaką krzywdę wyrządzają sobie, odżywiając się w ten sposób. Spotkamy się w nich również ze słuszną krytyką branży spożywczej, która nieustannie stosuje nowe triki, aby zachęcić konsumenta do kolejnych zakupów. Treści te mają za zadanie otworzyć oczy najbardziej zatwardziałym „cukroholikom”.

To co najcenniejsze w niniejszej pozycji znajdziemy w rozdziale 3 i 4. Możemy wypełnić test, który pozwoli nam ocenić, jak duży problem z cukrem mamy i skłoni do zastanowienia nad swoimi nawykami. Zastanowimy się, dlaczego nasz sposób odżywiania wygląda właśnie w ten sposób. Otrzymamy praktyczne porady, jak stłumić nagłą chęć zjedzenia czegoś słodkiego, jak małymi krokami odzwyczaić się od słodyczy, aby ostatecznie zrezygnować z nich raz na zawsze. Autorka podkreśla, że nie ma jednej drogi dla wszystkich, a rezygnacja z cukru to indywidualny proces, którego podstawą jest „przeprogramowanie się”, czyli zmiana stosunku wobec jedzenia, zmiana myślenia o jedzeniu. W książce znajduje się spora ilość technik motywujących, które każdy może przekuć na swój sukces, jeśli tylko zaangażuje się w potrzebę zmiany.

O książce „Bez cukru” można powiedzieć zarówno rzeczy dobre, jak i co nieco skrytykować. Patrząc całościowo na treści zawarte w tej pozycji, wydaje mi się, że dla osób z problemem nadmiernego spożycia cukru, bazujących na gotowych daniach i przetworzonych produktach, oraz nieuświadamiających sobie do końca, w czym leży ich problem, ta książka będzie odpowiednia. Czasem terapia szokowa jest jedynym rozwiązaniem, zatem być może pewne przekoloryzowanie i nadmierne skupianie się na niektórych aspektach odniesie pożądany skutek. Na pewno warto się z tą książką zapoznać, choćby dla dwóch ostatnich rozdziałów, które nie tylko uogólniają i krążą wokół problemu, ale dają praktyczne narzędzia do wykorzystania w procesie zmiany.

Zostaw swoją opinię:

O autorze

Absolwentka studiów z obszaru żywności, żywienia i dietetyki. Zwolenniczka prostej, zdrowej kuchni i świadomych wyborów w codziennym odżywianiu.

Udostępnienia