Teraz czytasz
Plan terapii genowej – Mitchell L. Gaynor [RECENZJA]

Plan terapii genowej – Mitchell L. Gaynor [RECENZJA]

Izabela Florczak
Tytuł: Plan terapii genowej. Jak dietą I stylem życia wpłynąć na swoje dziedzictwo genetyczne.
Autor: Mitchell L. Gaynor
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 360

Czym zajmuje się terapia genowa?

Jest to leczenie, polegające na wprowadzeniu obcej informacji genetycznej w postaci DNA lub RNA do organizmu pacjenta. Taka manipulacja powinna wywierać efekt terapeutyczny. Tytuł książki sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z przemyśleniami autora (a zarazem onkologa) na temat terapii genowej w leczeniu nowotworów.

Z kolei podtytuł mówi nam coś zupełnie innego. Doktor Gaynor będzie nam radził jak przy pomocy diety i stylu życia możemy żyć dłużej w zdrowiu.

Co znajduje się w środku?

Książka podzielona jest na poszczególne rozdziały. Pierwszym jest Plan podstawowy, w którym dr Gaynor opisuje poszczególne składniki odżywcze i związki chemiczne występujące w żywności oraz przedstawia swoje zalecenia dietetyczne. Wiele z nich jest znana od wielu lat ( „Owoce i warzywa mają korzystny wpływ na nasze zdrowie…”). Z drugiej strony autor proponuje spożywanie jednej trzeciej kalorii pod postacią każdego z trzech makroskładników – białka, tłuszczów i węglowodanów. Ja spotkałam się z takim rozkładem po raz pierwszy i prawdę mówiąc nie zgadzam się z tym.

Autor ma podejście zero-jedynkowe. Konkretna żywność jest albo przeciwskazana albo zalecana. Nie możemy jeść margaryny, ponieważ „zawiera mnóstwo tłuszczów trans  oraz substancji rozpuszczających i konserwantów chemicznych”. Za to możemy spożywać jagnięcinę, która w porównaniu z mięsem wołowym ma mniej dioksyn…

Doktor Gaynor w swoich zaleceniach jednoznacznie mówi, że suplementy diety są potrzebne. I nie mówi tu u suplementacji wit. D czy preparatami wapniowymi. W każdym następnym rozdziale podaje całą gamę suplementów, które jego zdaniem są najważniejsze. Polacy i tak spożywają ich zbyt wiele. Mając zdrową i zbilansowaną dietę pamiętajmy, że większość witamin i składników mineralnych dostarczymy z  pożywieniem. Po co wydawać bez potrzeby pieniądze?

Kolejne rozdziały dotyczą otyłości, chorób serca, nowotworów, cukrzycy i starzenia się. W każdym z nich dr Gaynor przedstawia genezę konkretnej choroby oraz radzi jak jej przeciwdziałać za pomocą odpowiedniej diety, aktywności fizycznej oraz… suplementów diety. Ogromnym plusem jest fakt, że autor podpiera się tutaj wieloma badaniami naukowymi. Niestety część z nich jest już przestarzała lub są to badania przeprowadzone na myszach. Kiedy tę książkę będzie czytała osoba związana z tematem, będzie ona w stanie rozróżnić, które informacje faktycznie są cenne i praktyczne. Natomiast osoba, która jest laikiem w sferze żywienia może mieć już z tym problem.

Ostatni rozdział Przepisy zawiera mnóstwo ciekawych propozycji na pyszne i wartościowe posiłki. Znajdziemy tu przepisy na koktajle, zupy czy dania mięsne. Z pewnością mogą stanowić inspirację dla każdego z nas.

Zobacz również

Według mnie najlepszym rozdziałem jest ten o nowotworach. Autor jasno i dokładnie opisuje cały temat. Kiedy przechodzi do diety antynowotworowej opisuje produkty i związki, które mają swoje przełożenie w potwierdzonych badaniach naukowych.

Dla kogo książka

Ja skierowałabym tę książkę do osób, które mają odpowiednią wiedzę żywieniową, aby móc posegregować przeczytane informacje. Obawiam się, że w przeciwnym przypadku możemy uwierzyć we wszystko, ponieważ:

  1. Książka została napisana przez znakomitego doktora (nieważne, że to onkolog),
  2. Popiera przecież wszystko badaniami naukowymi.

Podsumowanie

Uważam, że tytuł książki jest bardzo mylący. Nie ma ona nic wspólnego z terapią genową. Pamiętajmy dodatkowo, że była ona kierowana do Amerykanów, którzy prowadzą inny styl życia (może dlatego autor tak nas zachęca do suplementów?). Ta pozycja ma swoje wady i zalety. Jedną z zalet jest fakt, że opisuje w dużej mierze zasady zdrowego odżywiania i zachęca do aktywności fizycznej. Z drugiej jednak strony autor jest onkologiem, a nie żywieniowcem. Ludzie, którzy nie mają odpowiedniego wykształcenia dietetycznego nie powinni głosić takich nowatorskich teorii, nie popierając ich RZETELNYMI badaniami. Ja wyniosłam z niej kilka wartościowych informacji, które pozwoliły mi zagłębić się w temacie.

0 0 głosuj
Oceń artykuł :-)
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie swoje komentarze