Kulinarne błędy Polaków

80% Polaków uważa, że odżywia się zdrowo i postrzega swoją dietę jako zbilansowaną, zawierającą wszystkie niezbędne składniki odżywcze w odpowiednich proporcjach. Jak te dane odnoszą się do praktyk kulinarnych w polskich domach? Konfrontacja z rzeczywistością pokazuje coś zupełnie przeciwnego. 8 na 10 Polaków twierdzi, że jego dieta jest zdrowa, ale przy tym aż 92% je słodycze, w tym 56% co najmniej kilka razy w tygodniu. 46% przegryza między posiłkami słodycze, chipsy i inne przekąski, 21% nie je śniadań, a 18% spożywa mniej niż trzy posiłki dziennie. Tylko 5% Polaków je warzywa kilka razy dziennie, 29% spożywa ryby kilka razy w tygodniu [1]. Jesteśmy przekonani, że odżywiamy się zdrowo, mimo że większość z nas nie stosuje się do podstawowych zaleceń dietetycznych. Mamy złe nawyki i przekazujemy je naszym dzieciom. Jakie grzeszki przeciw zdrowiu popełniamy w kuchni najczęściej? Przyjrzyjmy się największym błędom kulinarnym polskich rodzin.

błędy żywieniowe polaków

Z pokolenia na pokolenie

Jesteśmy narodem tradycjonalistów, można by rzec nawet, że kulinarnych patriotów. Blisko 60% Polaków przygotowuje posiłki podobne do jedzonych w domu rodzinnym, na podstawie sprawdzonych, tradycyjnych receptur i ze znanych produktów. Podstawą głównego posiłku jest mięso, najchętniej jedzone w postaci panierowanego i smażonego kotleta. Tak deklaruje 73% badanych. Jednocześnie tylko 4% ankietowanych uznaje taki sposób przyrządzania posiłku za zdrowy. Dlaczego zatem smażenie jest najczęściej wybieranym rodzajem obróbki kulinarnej w polskiej kuchni? Niestety przyzwyczajenie i upodobania smakowe wygrywają. Dużo częściej wybieramy jedzenie smaczne, zamiast zdrowego. Nie mamy przy tym świadomości, że zdrowe może być smaczne! Paradoksem jest sposób oceny polskiej kuchni. Uważamy ją za najtłustszą i najbardziej ciężkostrawną spośród porównywanych, ale jednocześnie za… najzdrowszą. Zdrowszą nawet od kuchni greckiej i włoskiej, mimo że od lat popularyzowana jest dieta śródziemnomorska, a mieszkańcy basenu Morza Śródziemnego cieszą się najlepszym zdrowiem wśród Europejczyków [1, 5].

Mięso, masło i sól

Z czasów PRL, kiedy mięso było trudno dostępne i traktowane jako towar luksusowy, wśród wielu gospodyń domowych pozostało przekonanie, że posiłek mięsny jest najlepszy, a duża ilość mięsa na stole świadczy o dostatku i obfitości. Małym niejadkom nadal pozwala się zostawić surówkę, a przy tym mówi, żeby zjadł chociaż mięsko. Kult mięsa, szczególnie wieprzowiny, jest ogromny, a jego spożycie kilkakrotnie przekracza zalecane porcje. Do tego lubimy smażyć na maśle lub smalcu. Obecnie coraz rzadziej stosuje się te praktyki, jednak nadal jest wielu tradycjonalistów, zwłaszcza mężczyzn, którzy uważają, że prawdziwy schabowy to taki usmażony na smalcu. Jednak masło i smalec to źródła nasyconych kwasów tłuszczowych, powodujących miażdżycę i inne choroby układu sercowo-naczyniowego. Ponadto uwielbiamy sól. Sól jest główną przyprawą w polskiej kuchni, obficie solimy potrawy, stawiamy solniczkę na stole, a nawet solimy pomidora na kanapce. W diecie przeciętnego Polaka znajduje się 15 gramów soli dziennie, podczas gdy zalecana ilość to 5 gramów, czyli mała łyżeczka. Nadmierne spożycie soli prowadzi do gromadzenia się nadmiaru wody w organizmie, nadciśnienia, a nawet uszkodzenia nerek. Sól łatwo można zastąpić aromatycznymi przyprawami, jak bazylia, tymianek, czy oregano, aby nadać potrawie wyrazistości [2, 6].

Za mało warzyw, mleka i pełnego ziarna

Około 50% Polaków je warzywa i owoce raz dziennie. Tylko 5% spożywa je kilka razy dziennie –  zgodnie z zaleceniami. Pozostali spożywają je okazjonalnie, czyli zdecydowanie za rzadko, aby dostarczyć sobie odpowiednich porcji witamin, składników mineralnych i błonnika. Nie mamy nawyku traktowania warzyw i owoców jako przekąski. Dużo chętniej sięgamy po słone i słodkie produkty wysoko przetworzone. W naszym codziennym jadłospisie powinny znajdować się 2 porcje owoców i minimum 3 porcje warzyw. Niestety rodzice sami nie spożywają takich ilości tych produktów, nie dają dzieciom dobrego przykładu i nie zachęcają ich do próbowania nowych rzeczy. W plecaku obok kanapki częściej ląduje czekoladowy batonik niż banan. Również produkty pełnoziarniste, jak pieczywo razowe, makarony ciemne, czy kasze, nie są popularne na polskim stole i spożywane w odpowiednich ilościach. Tylko 25% sięga po nie codziennie. Zwykle wybieramy pieczywo z białej mąki, a głównym dodatkiem skrobiowym do obiadu wciąż pozostają ziemniaki. Taka dieta sprzyja niedoborom błonnika, który nie tylko reguluje pracę układu trawiennego, ale chroni organizm przed gromadzeniem toksyn i usuwa nadmiar cholesterolu. Mleko i jego przetwory, takie jak jogurty, twaróg, czy kefir są zwykle pomijane w diecie dzieci i młodzieży. W zalecanych ilościach dwóch porcji dziennie nie sięga po nie nikt spośród badanych [1, 2, 8]. Od lat obserwuje się w Polsce zbyt niskie spożycie mleka wśród dzieci, które prowadzi do powstawania wad rozwojowych, a nawet osteoporozy dziecięcej.

Frytki dla malucha

Zatrważający jest fakt, że żywność typu fast-food trafia także do najmłodszych dzieci, tylko i wyłącznie za sprawą ich rodziców. Badania przeprowadzone w Bydgoszczy pokazały, że aż 24% dzieci w wieku poniemowlęcym otrzymywało pokarmy z restauracji szybkiej obsługi, w tym 2,5% co najmniej raz w miesiącu. Wśród przedszkolaków jedzenie z fast-foodów otrzymywało 99% dzieci, a 11,5% przynajmniej raz w tygodniu [3]. Powszechnie znane jest uwielbienie młodzieży do żywności z barów szybkiej obsługi. Nie możemy mu się dziwić, jeśli już od pierwszych lat życia rodzice karmią swoje dzieci śmieciowym jedzeniem. To badanie pokazuje, jak niska jest wiedza żywieniowa wśród rodziców i jak nieprawidłowe zachowania dorosłych przyczyniają się do powstawania nadwagi i otyłości wśród dzieci. Obecnie 18% polskich dzieci ma nadwagę lub otyłość. Większość rodziców nie ma świadomości, jakie ilości wody czy soli powinno przyjmować ich dziecko. Często w żywieniu dzieci idą na łatwiznę, dając im do szkoły batonik z reklamy, na śniadanie słodkie płatki, na obiad w weekend danie z restauracji fast-food, a w nagrodę lub na pocieszenie słodycze. Takie postępowanie skutkuje nadpodażą kalorii, tłuszczu, cukru i soli, gwarantując dziecku dodatkowe kilogramy teraz i w wieku dorosłym. Ponadto pokutuje przekonanie, że pulchne dziecko jest dobrze odżywione, a w przyszłości na pewno wyrośnie i zgubi nadmierną masę ciała. Niestety badania pokazują, że otyłe dzieci zwykle stają się otyłymi dorosłymi [6,9].

Tylko 3 posiłki dziennie

21% badanych dorosłych i aż 56% młodzieży nie je śniadań, podczas gdy to właśnie śniadanie uznawane jest za najważniejszy posiłek w ciągu dnia, który ma nas pobudzić do działania i dać energię do pracy. 27% dzieci nie je w szkole drugiego śniadania. Większość badanych nie zwraca uwagi na regularność pór posiłków. Tylko 9% ankietowanych je 5 posiłków dziennie. Regularne spożywanie 5 posiłków każdego dnia co 3-4 godziny reguluje tempo metabolizmu, sprzyja prawidłowej pracy organizmu, zapobiega wahaniom poziomu glukozy we krwi, a dzięki temu ogranicza napady głodu. Często nie dbamy o właściwą liczbę posiłków i ich urozmaicenie. W większości rodzin posiłki nie są też planowane, a spożywa się to, co akurat jest pod ręką. Tylko 17% badanych zwraca uwagę na urozmaicenie i zbilansowanie posiłków [1, 8].

Czy spotykasz się z rodziną przy stole?

Szybkie tempo życia, wiele godzin spędzanych w pracy i brak czasu na odpoczynek sprzyjają rozluźnianiu więzów rodzinnych. Wspólny posiłek przy stole, podczas którego nie tylko jemy,  ale też rozmawiamy, dowiadujemy się o przebiegu dnia, pomagamy rozwiązywać problemy, jest okazją dla dzieci i rodziców do bycia razem. Kształtuje też pozytywne wzorce żywieniowe i uczy skupienia na posiłku. Rodziny, które wspólnie spożywają posiłki, częściej spędzają razem wolny czas i angażują się w aktywność fizyczną. W polskich rodzinach uważa się wspólne jedzenie za bardzo ważne, jednak nie zawsze ma to przełożenie na rzeczywistość. Około 80% ankietowanych mówi, że wszystkie posiłki spożywa wspólnie z rodziną raz w tygodniu. Zapewne jest to dzień wolny od pracy i szkoły. Przynajmniej raz w tygodniu śniadania jada razem 21% rodzin, obiady – 41%, a kolacje – 44,5%. Co najmniej jeden posiłek w ciągu dnia wspólnie z rodziną je regularnie (5-7 razy w tygodniu) 61,5% młodzieży. Badania ankietowe przeprowadzone wśród dzieci pokazują, że razem z rodzicami przy stole jedzą one zwykle obiad lub kolację. Pozostałe posiłki każdy zjada sam wtedy, gdy ma na to ochotę. Najczęściej jedzeniu towarzyszą inne czynności, odciągające uwagę od samego jedzenia i powodujące większe jego spożycie. Dorośli i dzieci zwykle podczas posiłku oglądają telewizję, siedzą przed komputerem lub czytają książki. Coraz liczniej prowadzone badania pokazują, że wspólne spożywanie posiłków przy stole może wpływać korzystnie na zmniejszanie ryzyka nadwagi i otyłości wśród dzieci. U młodzieży, która nie je posiłków z rodziną, problemy z nadwagą występują o 20-30% częściej. Wspólne posiłki sprzyjają również realizowaniu zachowań prozdrowotnych, takich jak jedzenie warzyw i owoców, aktywność fizyczna, czy codzienne spożywanie śniadań [4, 7, 8].

Jak pokazała analiza zachowań kulinarnych polskich rodzin, daleko nam do zdrowego odżywiania. Wciąż popełnianych jest wiele błędów, głównie związanych z brakiem śniadania i zbyt małą liczbą posiłków w ciągu dnia. Warto zadbać o odświeżenie bardzo lubianej przez nas kuchni polskiej – dodanie do niej warzyw, zastąpienie kilka razy w tygodniu ziemniaków kaszami, a mięsa rybami. Pamiętajmy również, że to rodzina przede wszystkim wpływa na kształtowanie nawyków żywieniowych dzieci. Uczmy je jedzenia warzyw i owoców, nie dawajmy słodyczy na każdym kroku, dbajmy o prawidłową ilość posiłków w ciągu dnia, a co najważniejsze – sami stanówmy wzorzec do naśladowania. Pamiętajmy, że wspólne jedzenie przy stole pełni ogromną rolę w życiu rodziny.

Piśmiennictwo:

  1. Komunikat z badań CBOS, Zachowania żywieniowe Polaków, nr 115/2014
  2. Korzeniowska-Ginter R., Zwyczaje obróbki kulinarnej w warunkach domowych, Bromatologia. Chemia. Toksykologia., 2009, 3, 739-742
  3. Łoś-Rycharska E. i in., Spożycie pokarmów typu fast-food przez dzieci w wieku poniemowlęcym i przedszkolnym, Pediatria Polska, 2010, 85 (4), 345-352
  4. Rasińska R. i in., Wpływ zachowań rodziny na zachowania żywieniowe dzieci, Pielęgniarstwo Polskie, 2013, 1 (47), 12-17
  5. Raport Knorr. Reduta schabowego, czyli polski patriotyzm kulinarny. Dostęp na 26.01.2015 http://pentor-arch.tnsglobal.pl/19963.xml?MEDIA=pop
  6. Świderska M., Rodzinne i genetyczne uwarunkowania otyłości, Pedagogika rodziny, 2012, 2(1), 101-111
  7. Tabak I. i in., Czy spożywanie wspólnych posiłków z rodziną może chronić nastolatki przed otyłością?, Developmental Period Medicine, 2012, 16 (4), 313-321
  8. Wanat G. i in., Nieprawidłowe nawyki żywieniowe i związane z nimi zagrożenia dla zdrowia wśród młodzieży gimnazjalnej, Hygeia Public Health, 2011, 46 (3), 381-384
  9. Wyka J. i in., Wiedza żywieniowa rodziców oraz występowanie nadwagi i otyłości wśród dzieci w wieku szkolnym, Bromatologia. Chemia. Toksykologia., 2012, 3, 680-684

Zostaw swoją opinię:

O autorze

Absolwentka studiów z obszaru żywności, żywienia i dietetyki. Zwolenniczka prostej, zdrowej kuchni i świadomych wyborów w codziennym odżywianiu.

  • Co do mleka, to uważam, że jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Ale to jest zupełnie inny temat do poruszenia. Może odważy się Pan do jego opisania bardziej obszernie na powyższej stronie. Chętnie bym go przeczytała, wraz z literaturą, na którą się Pan powoła.
    Bardziej jednak zainteresował mnie fakt, o którym Pan napisał, że pokarm jest jednym z zagrożeń, na którym skupia się układ immunologiczny…. Może podałby Pan źródło do tych informacji? Chętnie się zapoznam, gdyż czuję się tą informacją wysoce zaskoczona. Od dzisiaj nie jem, może przestanę tak często chorować ;)

  • Hahaha, czyli wycodzi ze razem z cukrem i solą mleko to biała śmierć – powodująca autyzm, nowotwory i osteoporozę z deficytem immunologicznym włącznie i że dodając mleka do porannej kawy lub płatków delektujemy się rozrzedzoną krowią ropą :) ach ten świat taki dziwny :))

  • Mleko a przetwory mleczne to dwie różne rzeczy, które mają różne działanie na organizm. Nieprawdą jest stwierdzenie, że wypijanie mleka które nie zostało dla człowieka wyprodukowane ( tylko dla cieląt ) jest potrzebne. Po pierwsze żaden ssak nie pije mleka matki powyżej określonego wieku, który (w przypadku ludzi) jest wyznaczony przez zahamowanie produkcji enzymów trawiących mleko. Po drugie jakość mleka odbiega od standardów które kiedyś były akceptowalne (kto by chciał pić mleko gdyby wiedział że na kartonik może być do 2 kropel ropy?). USA w których spożycie mleka jest o wiele większe niż w Polsce (produktów odzwierzęcych generalnie) cierpi na osteoporozę o wiele więcej osób. Wapń z mleka to tak naprawdę stront-90, który wypycha molekuły wapnia z organizmu. Nie mówiąc już o kazeinie, której brak w żywności jest jedną z metod leczenia dzieci z autyzmem. Kazeina powoduje guzy, kamienie w nerkach i deformacje palców. W przypadku kefirów podobno sytuacja jest lepsza i można stwierdzić że ich picie jest “ekonomiczne opłacalne”. Ciągłe jedzenie (5 posiłków dziennie) powoduje pobudzenie układu immunologicznego co nie jest dobre ponieważ zbytnio skupia się on na pokarmie który człowiek je, a mniej na innych zagrożeniach. Pozdrawiam.

Loading...
Udostępnienia