Problem odchudzania wśród Polaków

Chciałabym poruszyć temat odchudzania wśród Polaków. Może nie tyle odchudzania, co ich poziomu dbania o własne zdrowie i ponoszenie za nie odpowiedzialności. Podczas ostatnich akcji promujących moje miejsce pracy spotkałam się z wieloma, intrygującymi reakcjami na temat redukcji masy ciała.

Nastawienie Polaków do kontrolowania swojej masy ciała

Każdy z nas jest inny i nie warto podporządkowywać indywidualnej jednostki pod ogół społeczeństwa. Niestety zauważyłam wiele wspólnych cech wśród Polaków. Nie twierdzę, że każdy z nas taki jest! Żyjemy wśród różnych ludzi. Aczkolwiek 80% osób, z którymi rozmawiałam na temat zdrowego trybu życia była nastawiona negatywnie. Zauważyłam, że nasz naród w tej kwestii co raz bardziej staje się leniwy. Spotkałam się z osobami, które uważają “że wiedzą najlepiej”, “że nie potrzebują”, “a w ogóle “jabłek to nie lubią”. Nie chodzi o jabłka, nie chodzi o fakt, że była to akcja promocyjna i nikt nie musiał z niej skorzystać, chodzi o to jak wiele osób nie chciało skorzystać z bezpłatnej konsultacji dietetycznej i wracając obserwowałam jak zajadają się fast foodami lub lodami. Oczywiście wszystko jest dla ludzi. Każdy ma prawo do odrobiny przyjemności, ale zauważyłam że tylko o tą przyjemność chodzi. Ludzie chcą wynagrodzić sobie swoje problemy jedzeniem! Wiele razy zauważyłam to we wstępnych wywiadach z pacjentami. Wiele z nich potrzebuje kontroli dietetycznej, bo sami nie potrafią utrzymać wagi. Pojawia się wiele osób, które odchudzały się, osiągnęły wspaniały sukces, a po roku czy 2 latach wracają bo nie mieli nadzoru… To jest przykre. Ludzie poświęcają swój czas i pieniądze, a mimo to przyjemność płynąca z jedzenia okazuje się potężniejsza.

Problem otyłości polskich dzieci

Kolejnym problemem jest kwestia otyłości wśród dzieci. Koszmarny jest obraz kolejek rodziców z dziećmi w popularnym barze fast food. Przerażający jest widok otyłych dzieci na ulicach zajadających się słodyczami. Pomimo coraz bardziej popularnej mody na “zdrowy tryb życia”, ludzie w dalszym ciągu nie zdają sobie sprawy jaką przyszłość fundują swoim dzieciom! W pracy zauważyłam również, że większość otyłych dzieci ma otyłych rodziców. I to nie jest bynajmniej kwestia genów, lecz tego jak odżywia się cała rodzina, jakie nawyki przeważają w danym domu. Trudno od dziecka wymagać zmiany sposobu żywienia, skoro tak naprawdę zostaje ono samo z tym problemem, a reszta domowników odżywia się nieregularnie, podjada, czy sięga po wysoko przetworzone produkty.

Czy problemy z nadmierną masą ciała to nie wynik lenistwa?

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak mało czasu każdy z nas ma obecnie na “zdrowe życie”. Ludzie żyją w ciągłym biegu, nie mają czasu na przyrządzenie posiłków do pracy, wybierają produkty, które można szybko i bez wysiłku przyrządzić w kuchence mikrofalowej. Ale czy to czasem nie lenistwo? Spotykam ludzi, którzy doprowadzają się do otyłości II stopnia i w końcu mówią: dorosłem do tej decyzji. Nagle znajduje się czas na regularność i przygotowanie posiłków. Zauważyłam wśród moich pacjentów, że największy problem mają w pierwszym/drugim tygodniu. Później wszystko już wchodzi w nawyk i nie ma problemu z tym co zjeść na obiad. Znajdują czas wieczorem na przygotowanie jedzenia na kolejny dzień do pracy.

Ciężko jest gotować dla siebie, jeśli reszta domowników nas nie wspiera. Jednak każdy ma swój cel i jeśli będziemy wciąż zwracać uwagę na to czego pragną inni wokół nas, to jaki jest sens naszego życia jako jednostki?

Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na to jak wyglądają zakupy poszczególnych osób. Stoję w kolejce po mięso, a panie przede mną kupują ogromne ilości mięsa i jego przetworów –  oczywiście niekoniecznie tych, które by należało. Są kiełbasy, 5 rodzajów wędlin, boczek, pasztety… Możliwe, że te panie organizują imprezę lub mają dużą rodzinę, ale spotykam się z tym notorycznie… To co tłuste jest dobre, bo tłuszcz jest nośnikiem smaku. Do tego glutaminian sodu, skrobie, zmodyfikowane białko i mamy cudowny smak. W ten sposób miliony Polaków spędzają weekendy. Siedząc i jedząc. A później coś na trawienie, na regeneracje wątroby i czują się lepiej. Tak nie może być! Sami podpisujemy na siebie wyrok!

Czy lekarze są w stanie przekonać pacjentów do prawidłowej diety?

Kolejny problem stanowią lekarze, którzy niestety nie służą pomocą co do odpowiedniej diety. Ludzie nauczyli się już, że są chorzy, idą do lekarza, dostaną leki i to im pomoże. W dalszym ciągu nic nie zmieniają w swoim trybie życia i dochodzi do stwierdzeń: tak już jest, taki los – jeden ma jak w bajce, a drugi cierpi, leki tyle kosztują, bo to ktoś się zlituje…Słyszę to wciąż na ulicy, na przystanku, w autobusie… To przykre… Za wszystko winny jest rząd, lekarze, służba zdrowia, los  i wszyscy dookoła. Oczywiście można w nieskończoność narzekać, ale czy coś to zmieni? A może poszukać lepiej pomocy w odpowiednich źródłach i wprowadzić stopniowo, choć niewielkie zmiany, wziąć sprawy w swoje ręce?

Niestety wiele osób choruje na coś w czym nie tylko dieta i aktywność fizyczna pomogą i naprawdę cierpią, ale to już inny temat. Ważne, aby się obudzić… Spojrzeć na życie inaczej. Pomyśleć o tym na co mamy wpływ. Polakom potrzeba pokory! Potrzeba umiejętności przyznawania się do błędu i porażki. W końcu to porażki stanowią drogę do sukcesu, a nie do przegranej.

Nie chodzi o to, aby do końca życia nie zjeść ciastka, chipsów czy spędzić niedzieli przed telewizorem. Ale chodzi o priorytety i o to jak pokierujemy swoim zdrowiem, za które jesteśmy odpowiedzialni. Są zanieczyszczenia w powietrzu i chemia w jedzeniu, których nie zawsze możemy uniknąć, ale możemy działać  i wpływać na to na co mamy możliwość.

Z praktyki dietetyka wynika, że:

Piszę o tym wszystkim, ponieważ sytuacja w Polsce jest co raz gorsza… Co raz więcej otyłych ludzi. To przykre bo nie jesteśmy krajem, który zainicjował bary szybkiej obsługi.  Mieliśmy wspaniałe owoce, warzywa i zboża. W każdym przedziale wiekowym spotyka się otyłych ludzi, jednak zauważyłam pewną zależność. Osoby ok. 60 roku życia są bardziej wytrwałe w postanowieniach, bardziej skrupulatne i ambitne. Kiedy raz podejmą się jakiegoś zadania to dążą do jego wykonania i nie ma mowy o poddawaniu się. Natomiast ludzie w wieku 30-50 częściej rezygnują z walki o mniejsza masę ciała i lepsze zdrowie. Częściej ulegają pokusom.  Wśród młodych osób zazwyczaj jest większa presja rówieśników i osoby 20+ po prostu nie chcą być grube i źle wyglądać. Również trwają w postanowieniach dzielnie. Jeśli chodzi o dzieci, to niestety ja jako dietetyk jak również moje koleżanki z branży twierdzimy jednoznacznie, że najwięcej pracować należy z rodzicami, ponieważ to oni kształtują swoje pociechy oraz to jaki przykład im dają…

O autorze

Paulina Bańska, lat 26, mieszka w Katowicach. Absolwentka kierunku dietetyka na Małopolskiej Wyższej Szkole im. J. Dietla w Krakowie. Pasjonuje się zdrowym odżywianiem, aktywnością fizyczną oraz rozwojem osobistym. Kocha pisać i tworzyć. Jej hobby to siłownia i taniec. Uwielbia zwierzęta i muzykę. Jej marzeniem jest stać się kobietą sukcesu, mieć szczęśliwą rodzinę oraz zwiedzić cały świat. Wciąż poszerza swoją wiedzę korzystając ze szkoleń, webinarów i konferencji. W przyszłości chciałaby sama je prowadzić, otworzyć swój własny gabinet i wystąpić w zawodach bikini fitness.

Udostępnień